22 wrz 2010

dzień bez samochodu...

Ponieważ nie dojadę od siebie do pracy środkiem komunikacji wiejskiej lub miejskiej, moja rodzina korzystała dzisiaj z dwóch pojazdów mechanicznych, co co bardzo Matkę Naturę przepraszam.
6.55 startujemy z domu, sztuk 4, 6 km dalej wsiada 5 sztuka (która dojechała na to miejsce PKSem)
7.25 zostawiam dwie sztuki (nr 1 i 5) na Estakadzie w Gdyni
7.40 zostawiam Wu w WTZ
7.50 wpadam do pracy zabierając ze sobą sztukę nr 2
11.30 jadę do drugiej pracy
13.30 drugi samochód odbiera  sztukę nr 2  i jedzie po Wu
14.00 drugi samochód odwozi  sztukę nr 2  do świetlicy socjoterapeutycznej i zawozi Wu do domu
15.45  kończę pracę i wiozę  sztukę nr 1 na korki z matmy wałęsam się po okolicy przez godzinę
16.45 biorę  sztukę nr 2  ze świetlicy socjoterapeutycznej (to znaczy zbieram z podłogi, bo nie chce wyjść - za szybko przyjechałam)
16.55 zgarniam z ulicy sztukę nr 1 (jest już  po korkach z matmy)
18.00 dojeżdżam pod dom

naprawdę mam czasami wyrzuty sumienia, że siedzę w samochodzie nieekonomicznie, bo sama, ale uwielbiam te samotne chwile:)

sztuka nr 5 wraca do domu ze swoim tatą i czasami zabierają też moją sztukę nr 1 :)

Nikt mi nie wmówi, że  jest jakiekolwiek wyrównywanie szans dzieci wiejskich...no, ale to mój wybór był, zamieszkać na wsi...
Zalecenia:
mając wszystkie sztuki w samochodzie zapytać się czy ktoś potrzebuje: klej, zeszyt, długopis, farby itp, bo wracać się 30 km nie będę!

13 komentarzy:

iw pisze...

U mnie wprawdzie sztuk jest mniej, ale też mieszkam dość daleko od centrum miasta, na szczęście nie dojeżdżam na co dzień, więc mogę sobie pozwolić na jazdę do centrum od czasu do czasu.
Wyrzutów sumienia brak.
Czekam już od lat na metro, wtedy się przesiądę!

Beata pisze...

metro...metro...sie wprowadziłam na wieś 10 lat temu z nadzieją, że oprócz jednego autobusu 5.00 do Gdyni, dołożą drugi o sensownej godzinie, a oni co? zlikwidowali ten o 5.00 i nie ma żadnego:(

bloggerka: niespa pisze...

Beata, Ty to jesteś zuch dziewczyna! ;-)
My generalnie chodzimy, a raczej biegamy, ale mamy po drodze wypadki, zdarte kolana i rajstopy. No i trzeba długo pocieszać i jak się nie ma czegoś słodkiego schowanego, to trzeba się wracać...do domu.

Beata pisze...

Niespa - to bieganie poranne jest straszne, czasami, jak stoje w korku, to sztuki mogace same dojść wysiadaja i tez biegną:)
życzę kieszeni pełnych słodyczy:)

bloggerka: niespa pisze...

Beata,

to bardzo miłe życzenia ;-)

zgaga pisze...

Niezły maraton codzienny...

Beata pisze...

czasami mylą mi sie trasy dojazdowe:) w zależności od tego gdzie, kto i na którą godzinę jeżdżę różnie...nie raz nie dwa trzeba było zawracać:) wesoło:) byleby zimy szybko nie było...

Margo pisze...

Podziwiam i z podziwu wyjść nie mogę, jesteś dzielna i silna. Uwielbiam Cię :*

Beata pisze...

oj, Margo, ja sobie zęściej mówię, "głupia ty, głupia tyyyy":)

Nivejka pisze...

Ja mam tylko dwie sztuki do rozwiezienie, plus ja, a i tak nie bardzo się wyrabiam. Sztuka numer 4 jeździ własnym autem i też ma ciągle obsuwy;)

Latarnik pisze...

Kurczę, a my cały czas wszystko na piechotę, bo ani samochodu, ani komunikacji miejskiej nie posiadamy. To drugie oczywiście nie z naszej winy :)

anabell pisze...

Beatko, żyjesz w kieracie.Czyżbyś w poprzednim wcieleniu zrobiła coś złego? Jak w takich warunkach ma funkcjonować rodzina, gdy wszyscy cały dzień poza domem? A może to jest wszystko OK, tylko ja jestem jakoś mało przystosowana do dzisiejszych czasów?
Miłego, ;)

Iva pisze...

cóż mam napisać, gdy wszystko o czym myślę w świetle Twojej drogi z i do domu wydaje mi się jakieś puste... Tragedię się czyni, gdy jeden autobus miejski wypadnie z kursu... Ludzie lament podnoszą! Nie do końca wiedzą co czynią:( W tym moja córka...