1 sty 2018

Rozstanie nastąpiło, po dwunastu latach

widujemy się
dzwonimy do siebie
ja popijam na smutno

nigdy nie chciałam, żeby to była przechowalnia
ale
wiedziałam przecież, że nie będzie wygodnie

wygodnie?

permanentna drzazga

oooo, przesadzasz
to prawda

hapinjujer

20 gru 2017

Rozstanie

a jednak...

rozstajemy się po dwunastu latach

odbieram to jako własną porażkę, ktokolwiek powie, napisze coś innego pewnie ma rację, ale ja i tak będę upierała się przy porażce

Młody w tym całym zamieszaniu, moich szlochach, relanium łykanym przez P, jest... poprawny. Chodzi do szkoły codziennie, jest klientem nieawanturującym się (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć), daje się lubić nawet, gdyby nie to, że nie wierzę.

Będzie się usamodzielniał już.

Przyszedł czas na inną formę opieki a ja może wreszcie zadbam o siebie, udało mi się zmienić termin sanatorium, zus był bardzo wyrozumiały.

Tylko, kurna, czemu to tak boli?


10 sie 2017

Świat jeszcze się nie zawalił

jeszcze stoi, chociaż chwieje się i chwieje

nadal zastępczość nie jest stabilna i już chyba nie będzie... nie ma dobrych rozwiązań
zaburzenia emocji i zachowania potrzebują czasu albo na otrzeźwienie
albo
na dojrzenie
w obydwu przypadkach mocno boli

w tym wszystkim widziałam się z...przyjacielem, tak chyba mogę napisać chociaż przez blisko 35 lat nie dzieliliśmy się ze sobą naszym życiem, kontakty sporadyczne, ale coś w nim jest takiego, że dobrze się z nim siedzi w milczeniu

i pojawił się jeszcze ktoś
ktoś kto sprawił, że uśmiecham się na samą myśl o nim
ma na imię Jędrzej
i stawia właśnie pierwsze kroki

życie jest jednak piękne