30 sie 2018

Jesień idzie

nie ma na to rady

poza tym dzieją się różne zawiłości,
różne zmartwienia
radości

o których - o dziwo - nie chcę pisać

i to mnie bardzo zastanawia

jest to miejsce dla mnie, moje, zapamiętuje to miejsce ważne rzeczy

i

nic


jednak coś ważnego się stało, tak ważnego, że zaczęłam szanować każdy dzień z Wu, jakikolwiek by nie był




1 sty 2018

Rozstanie nastąpiło, po dwunastu latach

widujemy się
dzwonimy do siebie
ja popijam na smutno

nigdy nie chciałam, żeby to była przechowalnia
ale
wiedziałam przecież, że nie będzie wygodnie

wygodnie?

permanentna drzazga

oooo, przesadzasz
to prawda

hapinjujer

20 gru 2017

Rozstanie

a jednak...

rozstajemy się po dwunastu latach

odbieram to jako własną porażkę, ktokolwiek powie, napisze coś innego pewnie ma rację, ale ja i tak będę upierała się przy porażce

Młody w tym całym zamieszaniu, moich szlochach, relanium łykanym przez P, jest... poprawny. Chodzi do szkoły codziennie, jest klientem nieawanturującym się (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć), daje się lubić nawet, gdyby nie to, że nie wierzę.

Będzie się usamodzielniał już.

Przyszedł czas na inną formę opieki a ja może wreszcie zadbam o siebie, udało mi się zmienić termin sanatorium, zus był bardzo wyrozumiały.

Tylko, kurna, czemu to tak boli?