6 maj 2012

Dzień podkołderny


jakże przyjemny mimo wilgoci:)
ale Największy Pies Domowy wyszedł, z powodu tejże wilgoci, siusiu, dopiero o 13.15
a potem znowu do łóżeczka:)

10 komentarzy:

Margarithes pisze...

To ja jak ten pies - wypisz, wymaluj!

retro77 pisze...

Czyli wszyscy - błogie lenistwo - u mnie to samo :))

zgaga pisze...

A komu to słoneczko przeszkadzało? I ciepełko?...

Nivejka pisze...

U mnie wilgoć trwa nieprzerwanie. Aż trudno uwierzyć, że gdzieś tam w centralnej Polsce była wiosna:)

Anovi pisze...

A niektórzy mieli nawet lato. Nie to co my we wsiach nadmorskich :/ Miałam wrażenie, że w innej szerokości geograficznej żyję.

clou pisze...

Psowate posiadły umiejętność koncentrowania moczu - niektóre podgatunki aż do stanu stalego ;-)
Grunt to mocne zwieracze.... ;-)

anabell pisze...

O, to zupełnie jak mój pies, gdy jeszcze był. Zimą wychodził po raz pierwszy około 10 rano.A jeśli było mokro, to spacer ograniczał się do 15 minut, wracał i po osuszeniu szybciutko wracał do posłanka.
Przykro,że u Ciebie była kiepska pogoda - u mnie jakimś cudem było ładnie i ciepełko, dopierow poniedziałek padało i się zrobiło chłodnawo.
Miłego, ;)

Matylda pisze...

piekna pogoda...ciepełko i słonełko w komplecie;)

a czemu u Ciebie niektóre słowa to linki do jakichś tam KULEK ?

Beata pisze...

A które, bo nic nie wiem?

Matylda pisze...

już ich nie ma.Wczoraj miałaś przyczepione do słowa "go" w zdaniu jednym.
"go" było na zielono i podkreślone.Były u innych na blogach również,ale to chyba ja tylko zauważyłam,po południu znikły;>.Czary jakieś czy cóś?