11 gru 2010

7 komentarzy:

Iva pisze...

mąż widział podobne tłumy w E.Leclercu. Cóż, taniej.

iw pisze...

Tłumy biegnące po karpia ... niewiarygodne!
Co do prezentu - jedną rzecz udało mi się wydusić z niego, kiedy byliśmy na zakupach. To już mam, ale to drobiazg. Teraz się zastanawiam, co dokupić jeszcze ;))

anabell pisze...

No chyba musiałabym całkiem na głowę upaść, żeby po co karpia biec, nawet gdyby darmo dawali.

helena pisze...

biedne karpie. my ich nie kupujemy. z różnych względów.

Anonimowy pisze...

Jestem w niebie. Nie obchodza mnie zadne karpie i w ogole nic, po co trzeba by biec tak slicznie ( niektorzy staraja sie biec jakby z godnoscia ).
Ale bieglam tak raz w zyciu, a nawet bym wpelzala, gdybym stala blizej. Ta scena byla w filmie 'Ostatni prom' Waldemara Krzystka zreszta, jest jak najbardziej prawdziwa.
Wczesne lata 80. Nie mam butow na zime, a zima sroga nadejszla. Mam talon na buty. Stoje w tlumie przed otwarciem pedetu na Swidnickiej we Wroclawiu. Naraz morze glow przede mna zaczyna sie obnizac, jakby ludzie zapadali sie pod ziemie !
A to krata zamykajaca pedet ruszyla w gore - ludzie padaja na czworaki, beda wpelzac, z tylu tlum pociska. Po wpelznieciu nalezalo zerwac sie na rowne nogi i biegiem - do miesa, do butow, do czegokolwiek ( rozne pietra ).
Buty se wtedy ( belejakie ) kupila i tu martyrologicznie wspominala zzo. Nigdy wiecej, co ?

małgośka pisze...

Dlatego buntowniczo nie jestem już karpiożercą. Między innymi dlatego ;)

Cichy pisze...

Ja myślałem, że to rozdają diamenty za darmo...a to tylko karpie w promocji.