1 wrz 2010

król jest nagi

- Jarek niszczy pamięć Lecha swoimi wystąpieniami. Lech Kaczyński nie dopuściłby do takich zachowań! Jarosław Kaczyński nie pracował dla "Solidarności", przynajmniej u nas w Gdańsku. Reszty nie wiem i nie będę szerzyła plotek. U nas w Gdańsku nie słyszałam o Jarosławie Kaczyńskim i długo nie wiedziałam, że Lechu ma brata bliźniaka. W PiS są ludzie bardzo zasłużeni dla "Solidarności". Jarosław Kaczyński jest rozgoryczony, bo nie został prezydentem, a bardzo chciał. Niech założy z powrotem tę maskę, którą zdjął po wyborach i niech pokazuje się właśnie z tej strony, żeby mógł wystąpić w następnych wyborach, a wtedy i ja na niego zagłosuję, jeśli będzie rozsądnym człowiekiem. Ja nie mam do niego nic jako do Jarosława Kaczyńskiego, ale chodzi mi o jego postępowanie i o jego nienawiść do ludzi. Kaczyński zieje nienawiścią - powiedziała w drugiej części rozmowy dla Onet.pl Henryka Krzywonos–Strychalska.

20 komentarzy:

Szeherezada Stiepanowna pisze...

No :-)

Anonimowy pisze...

Oraz rola Lecha w negocjowaniu porozumien sierpniowych byla mniej wiecej taka, jak udzial jego matki w powstaniu warszawskim - czyli zaden.
Niedlugo sie dowiemy od prezesa, ze to nie major Sucharski dowodzil obrona Westerplatte, a obaj blizniacy.
Jak sie zapedzi, to moze zezna, ze Lech pilotowal samolot ktory uderzyl w pierwsza wieze WTC, a on sam pilotowal samolot ktory prasnal w druga wieze.

A-A

zgaga pisze...

To się wszystko jakoś mądrze nazywa w psychiatrii klinicznej...

Kwoka na Dolinie pisze...

Brawa dla p.Henryki, kobiety "z jajami"! Anonim też brawurowo komentuje...;))

diesel pisze...

Ehhhh, tyn synek jeszcze lamyntuje ???? :o

Knigha pisze...

Mądra ta Henryka! I odważna baba!

Latarnik pisze...

Zacna kobieta z tej Pani. A Jarkowi się należało.

ade pisze...

taka prawda jak i to, że byli w stanie wojennym internowani... Tylko gdzie? U mamuni pod spódnicą!
To każdy, kto był w tamtym czasie jakoś powiązany z Trójmiejskim "podziemiem" wie.
Trzeba tylko jeszcze chwilkę poczekać aż się Jaruś całkiem zbłaźni wytaczając jeszcze jakieś ciężkie oręże pod tytułem "gdyby nie ja i mój brat".

Kasia pisze...

A pani Henryka przy okazji książkę wypromuje....

Anonimowy pisze...

Kasia masz umysl zatruty pisiorstwem.
Zarzucac tej kobiecie tani marketing, to albo zla wola, albo glupota.

A-A

Anonimowy pisze...

Witaj Beato, cóż, mnie to tylko śmieszy, jak ONI się żrą. Już w 1980 r. u zwykłych solidarnościowców widziałam taką zapiekłość i niechęć do tych, co nie chcieli owczym pędem się zapisywać.
Maria Dora

Anonimowy pisze...

Za to lewica taka nieklotliwa, prawda Mario Doro?
Ludzie sa ludzmi wszedzie. Mendy tez sa wszedzie.
Moze obracalas sie wsrod tych drugich?

A-A

Szeherezada Stiepanowna pisze...

A-A a żebyś wiedział, że nie major Sucharski ;-)

Jak usłyszalam wersję, że Jarka w stoczni nie było, bo go mama na dwór nie puściła, to zmarłam :D

Cieszy mnie bardzo, że zaczyna się mówić głośno o tych mistyfikacjach (Jadwiga, Rajmund, Lech, Jarosław) oraz o chorobie.

Anonimowy pisze...

No, mozna sie bylo spodziewac, ze sie odezwiesz;)
Sucharski to wersja wciaz obowiazujaca, poki co. Czyz nie?


A-A

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Chyba raczej już nie. Wersja pełna obowiązuje już. Z ciężkim załamaniem nerwowym majora, konflikcie i dowodzeniu Dąbrowskiego.
Odbrązowiona wersja.
Tak mi się wydaje, dla mnie innej wersji już być nie może :-)
Ale ja tylko informacyjnie, nie czepliwie.

Jarkacz udzielił wywiadu stronie internetowej i się spłakaliśmy z Werwolfem :-)

Niech go już ktos ubierze w kaftan...

Anonimowy pisze...

Dzieki za info, nie traktuje tego jako czepialstwa:)
Moj blad byl, dobrze, ze sprostowany.
Nie chcemy przeciez brnac w nieprawdy historyczne, tak jak prezes;)

A-A

Szeherezada Stiepanowna pisze...

To bardzo, bardzo ciekawa historia. Tak w ogóle :-)

Beata pisze...

tak, tak a juz to Wasze porozumienie w pół przecinka jest tylko do pozazdroszczenia:)

Szeherezada Stiepanowna pisze...

No. Właściwie to nie musimy nic pisać :D

A onet-sronet pomylił nazwisko Henryki Krzywonos- StrychaRskiej.

Beata pisze...

ojej, ojej:)