28 sie 2010

litera t

wsparłam się dużą ilością

było warto, świat jest piękniejszy, wiem, że trucizna, ale Zołza napisała o tasiemcach,łykanych przez kobiety pragnące się odchudzić, to ja wolę już o cudownym białym proszku...
poza tym
wydaje się, że świeci słońce
drewniane lub metalowe budowle kultu na szczytach są zdejmowane, co niektórym daje pole do popisu, że teraz wszystkie się wywali...kurcze, a facet sie tak ładnie nazywa, jak Wu...
uwaga, uwaga, litera t ma zniknąć z alfabetu, bo się źle kojarzy :)
a swoją drogą, kto i ilu by w to uwierzyło?

kradzież materiału do utwardzania dróg mnie nie dziwi, moją drogę naprawiono w sposób szczególny, wymieniono podłoże pod łatami, między jedna łatą a drugą jest nawet tylko dwa metry, ale to nie wystarczyło, żeby wymienić podłoże pod całością...czekamy na następną zimę i nowe dziury:)

na samą myśl, że coś by mnie zasypało, a ja nie mogę wyjść jest mi duszno
kiedyś, jeszcze za młodości, wrzucili mnie z grupą rówieśników, którzy chcieli być literatami, do kopalni, na czworaka zasuwaliśmy na przodek, a oni - piszcie teraz...no...napisałam...czarno, czarno, gorąco, ciasno, brrr!

dobra, znikam, Wu zaczyna mnie podszczypywać i ślinić ramię, o, zabrał słuchawki...jego kolej na internet:(

19 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ja o starosci ( nie wiedzialam, jak sie dopisac pod Twoimi refleksjami na temat - nie widzialam miejsca na koment i zglupialam ).
Tylko zeby mnie nikt nie posadzal, ze plwam na ojczyzne kochana, bo sie akurat wyeksportowalam na starosc.
W Polsce, tam gdzie mieszkalam, stare byly mniej widoczne, a jezeli, to obwieszone wnukami.
Tu chodza parami czesto, trzymaja sie za lapki. Poubierane hecnie, jak trampy z plecaczkami, a niekiedy znow bardzo elegancko.
Wielu siwiutenkich pracuje, az milo. Zwiedzam dom mieszczanski w Edynie, a tam babulenka ( pani muzealna ) w nocnej koszuli i czepku z epoki sie kokosi w sypialni... ale pelno tez wiekowych w handlu, i elektryk, i ogrodnik starenki...Moze musza pracowac, ale miny maja zadowolone i sa calkiem zwawi.
Inwalidzi smigaja na wozkach po centrach handlowych.
Nikt tu nie warczy, jak starowina jest marudna przy kasie,naprawde nikt, nigdy.
W Polsce dla starych widzialam mniej miejsca, a w nich samych - mniej wesolosci, fantazyji, przytupu.
A mysle, ze Polska zmieni sie, upodobni pod tym wzgledem do Szkocji. Tak bym chciala.
Nie wszystko tu chwale, rozne rzeczy mnie draznia, ale chcialam o tej starosci. Jakos tu niestrasznej wcale :-)
Zzo

Nivejka pisze...

Brrrrrrrr... Moja wyobraźnia płata mi figla...
Właśnie się widziałam stara, przysypana i z tasiemcem;)

Beata pisze...

Zzo...slowo honoru, sama starosc mi nie przeszkadza, nawet w Polsce:) raczej na pewno nie bede sie starzec w Szkocji czy Hiszpanii:)
mnie przeraza nieuchronnosc odejscia i pozostawienie Wu...

Beata pisze...

Nivejko...moja wyobraznia jest w 3D :(

elfka pisze...

boje sie starosci..właśnie, czemunie dało sie komentowac tamtej notki? boje sie starosci jak diabli..i na dodatek mam klaustrofobie i ciemno, duszno i gorąco? o nie..tak wygląda piekło.

Beata pisze...

Elfka, a bo jak piszę o Wu, o moich niepokojach, to nie daję komentarzy, żeby nie było trudno o tym pisać...bo to strach podwójny jest...

Nivejka pisze...

Hmmm... nie wiem na ile to jest prawda, ale podobno jest już nawet 5D. Innymi słowy nie jest najgorzej. I z tego się należy cieszyć;)

Anonimowy pisze...

No to sorry, nie wiedzialam, ze nie chcesz komentow.
Ale skoro juz zaczelam...niekiedy jestesmy komus bliskiemu rozpaczliwie potrzebni, choc nawet nie widac, zeby ta potrzebujaca osoba byla niepelnosprawna, nie ma papierow inwalidzkich ani nic takiego. Ja mam taki przypadek, nawet nie lubie o tym mowic za bardzo, bo sie ze zrozumieniem jak dotad nigdy nie spotkalam.
Pocieszam sie, ze i tak fajnie, ze juz szereg lat dla tej osoby jestem oparciem i jeszcze dlugo zamierzam byc.
Tak jak w tym wierszu Szymborskiej - smierc przychodzi zawsze spozniona, bo co sie nazylismy i nahulalismy, to nasze. Juz nam nie odbierze.
zzo

Anonimowy pisze...

W dzisiejszych Wysokich Obcasach jest felieton bardzo w temacie tego, o czym pisze Zzo, czyli o specyficznym stosunku do ludzi starych w Polsce.

A Ty Autorko, jestes taka zorganizowana, ze poukladasz wszystko po swojej mysli. Wierze w to.

A-A

zgaga pisze...

Graniczne momenty niosą pewną dozę obaw. Ale to mija, naprawdę! Życie jest zbyt absorbujące...

athina pisze...

A to, co ma nadejsc, nadejdzie pewnie wtedy, kiedy sobie to wszystko poukladasz... :)))))

Beata pisze...

Zzo, masz rację, czasami jesteśmy rozpaczliwie potrzebni komuś, kto pozornie powinien radzić sobie sam...
czasami tylko to moje poczucie winy budzi się i nie daje mysleć o niczym innym...to minie, przycichnie, obudzi sie jeszcze nie raz, ale minie.
Mam tez nadzieję, że swoim hulaszczym trybem zycia będe tak zmęczona, że juz będzie mi wszystko jedno co stanie sie z Wu :) po mnie choćby potop:)
i dziękuję za ten komentarz:) bardzo:)

Beata pisze...

A+A, Twoja wiara napawa optymizmem:) w moich WO nie ma takiego artykułu, jest o Romach, konserwatywnych mamach...

Beata pisze...

Zgago - mijanie bardzo mnie pociesza, myslę, że po pierwszym przestane myslec o głupotach:)

Beata pisze...

Athino, może jo, a może nie, jak mawiały moje Jagódki (dziewczynki, którym pomogłam znaleźć nowych rodziców) :)

Anonimowy pisze...

Chodzi o felieton Szczepkowskiej.

A-A

Beata pisze...

o...przeczytałam:)

Ola pisze...

wszystkiego najlepszego :)

Beata pisze...

Olu, bardzo dziekuję, nawet tak bardzo negatywnie nie przeżywam:)myslałam, że będzie gorzej:)