24 sie 2010

Dwie beczki

Jeśli Palikot zrealizuje swoje plany może zagrozić odrodzeniu się, a raczej powstaniu nowej, młodej lewicy.

Postulaty Palikota bardzo mi odpowiadają i jestem zdecydowanie za, jednak to co on akurat robi to jest po prostu pokrzykiwanie krowy, która mało mleka daje lub gra wstępna, która jakoś nie może minąć tego wstępu...
Przecież PO nie zmieni się nagle, a może nawet nie zmieni się wcale... po cóż więc te pokrzykiwania? przy milczeniu lub jak kto woli, braku odzewu PO, są one bardzo potrzebne, koloryzują nieco słabą robotę PO, dają złudzenie jeśli nie zmian to zapowiedzi zmian...
Palikot w pewnym momencie, powinien przestać marudzić i przejść do czynów, tylko czy go na to stać?'
To nie jest facet czynów, mozolnych, z zapleczem legislacyjnym,  to facet pomysłów, które sam nie kończy...ale lubię go:)

i z innej beczki
pozornie z innej:)
wakacje
to czas spotkań ze znajomymi, którzy na co dzień są poza granicami naszej słodkiej ojczyzny. W wakacje znajomi przyjeżdżają do Polski i lecza zęby, korzystają z sanatoriów, robią USG i rezonase, niektórzy uczciwie przyznają, że w Anglii to lekarze konowały, albo, że ich nie stać, a inni bezczelnie narzekają na fatalną opiekę polskiej słuzby zdrowia, kolejki do specjalistów itp.
na moje pytanie - to, po co, kurna, przyjechałaś do kraju się leczyć, trzeba było w  Irlandii, Norwegii? - zalega zazwyczaj cisza i moje pytanie zostaje zignorowane.
Rodzina w Australii mówi mi, że tam na leczenie bezpłatne tzw państwowe też sie czeka, operacja biodra - 3 lata, tyle co u nas :-) koszyk dostępnych podstawowych badań jest malutki.
Nasze narzekania na służbę zdrowia spowodują wreszcie, że i u nas to nastąpi... Gdzie w świecie można sobie pojechać do sanatorium? co? że trzeba zapłacić 500 zeta? że raz na dwa lata? że czeka sie rok? bez przesady...otrzeźwiejemy, jak nam to zabiorą. amen

43 komentarze:

Stardust pisze...

Bardzo lubie Palikota:))
W kwestii drugiego zagadnienia, zupelnie nie rozumiem ludzi, ktorzy lecza sie gdzies poza miejscem zamieszkania. Tez takich znam, mimo, ze Ameryka daleko, ale im sie wydaje, ze robia interes. Tylko potem przyjezdzaja i po tygodniu tutejsi lekarze zalamuja rece. Mialam taki przypadek z kolezanka, ktora prosila zeby jej polecic dentyste, tutaj. No to polecilam, nic nie podejrzewajac mojego, a po kilku dniach dzwoni moj dentysta i sie mnie pyta co ja mu przysylam? Mnie szczeka opadla, bo nie wiem o co chodzi, a tu sie okazuje, ze kolezanka miala mostek robiony w Polsce, ktory ledwie przez granice przelecial i sie zawalil. Wstyd. Do dzis przepraszam mojego dentyste za tamten niewypal. Od tamtej pory nie polecam. Wychodze z zalozenia, ze jak mi tutejszy lekarz cos spieprzy to mam gdzie skladac reklamacje. Dzieki Bogu narazie nie musialam nic reklamowac, poza tym opatrunkiem zalozonym przez pielegniarke po biopsy:))

Latarnik pisze...

Palikota obserwuję od jakiegoś czasu... I też mi się wydaje, że raczej planów nie zrealizuje tak jakby może chciał... Jest specem od szumu medialnego i to jest jego plus :)

tuv pisze...

Star - nie bardzo rozumiem?
przepraszasz dentystę że podesłałaś mu pacjentkę?!? A niby od czego on jest jak nie od leczenia,naprawiania,poprawiania itp?
No i co z tego że jej się rozleciał,dlatego potrzebowała dobrego dentysty.

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Człowiek myśli nie musi być człowiekiem czynu. Od tego jest ekipa speców. A Palikot dobrze gada i też go lubię. Ludzi nie można przed sobą pchać, lecz nalezy sprawić, żeby poszli z atobą.
:-)

Narzekanie to nasz ulubiony sport. A już wyrzygiwanie na "starą" ojczyznę to sport najpopularniejszy :-)
Lekarz to zawód jak każdy inny, zdarzają się w nim rózni ludzie. Podobnie jak wśród nauczycieli i hydraulików - artyści, rzemieślnicy, partacze. A system ubezpieczeń zdrowotnych nie tylko my mamy kulejący. Widać to gdy się porówna z innymi :-)

anabell pisze...

Lubię i cenię Palikota. To naprawdę inteligentny facet. Na całym świecie ogólny poziom lekarzy jakby nieco "spadł", co jest niewątpliwie spowodowane nowymi sukcesami medycyny, a przeciętny lekarz nie za bardzo ma do nich dostęp.I na całym świecie "państwowa służba zdrowia" ma problemy, bo żaden budżet nie jest w stanie udzwignąć kosztów nowoczesnego i skutecznego leczenia przy tak dużej ilości starzejących się społeczeństw.
Miłego, ;)

Nivejka pisze...

Palikot to taki trochę błazen, że w słusznej sprawie - przynajmniej go zauważają jak błaznuje.
Co do służby zdrowia - Święta racja!!!

Mijka pisze...

wyłamię się,nie cierpię tego pana i nie będę tłumaczyć,dlaczego.no nie po drodze mi z nim:)
ale na pewno głupkiem nie jest.

co do reszty..o tak tak:))))
a ja nie narzekam od czasu jak się zapisałam do sprywatyzowanej przychodni..ale od grudnia już są problemy, Starsza w grudniu zarejestrowała się do pulmonologa na..najbliższy poniedziałek,cudem,bo ktoś miejsce zwolnił,pierwsze wolne było na październik.

Antares pisze...

Palikot to bardzo inteligentny facet. Gra błazna, ale dokładnie wie co robi :D. Lubię gościa, bo mówi otwarcie o rzeczach, o których inni milczą.
A co do służby zdrowia...cóż...
Jeśli chcę być potraktowana jak człowiek a nie oszust, to niestety muszę sobie iść prywatnie i zapłacić za usługę. W przychodni rejonowej milion zaświadczeń żeby człowieka lekarz przyjął na NFZ i jeszcze jakieś oświadczenia, że jeśli się nie zeznało prawdy to będą sankcje. Sorki ale gdy się ludź kiepsko czuje to nie da rady nawet przy tej całej weryfikacji podczas głupiej rejestracji :/
Aczkolwiek chwalę sobie mojego dentystę przyjmującego na NFZ. Natomiast lekarze interniści u nas w przychodni zaczęli się zachowywać jak jacyś nadludzie. O pielęgniarkach w rejestracji nie wspomnę bo one się uważają za jeszcze ważniejsze od lekarzy...

Stardust pisze...

Tuv--> Kazdy dentysta Ci w tym momencie powie, ze lepiej robic od poczatku niz naprawiac po kims. I wcale tego nie pisze z podtekstem, ze w Polsce nie ma dobrych dentystow. Na 100% sa, ale jak przylatuje pacjent na tydzien i chce wyjechac z harmonia perelek, to czas pogania, a czas nie zawsze da sie przeskoczyc.
Ja uwazam, ze system ubezpieczen jest lepszy w Polsce niz w Stanach, zdecydowanie, ale czy oplaca mi sie leciec ze Stanow do Polski z leczeniem? To juz zupelnie inna sprawa i odpowiedz brzmi NIE. Lekarz ma byc na miejscu, nawet mechanika samochodowego i ogrodnika wolalabym miec miejscowego, a co dopiero fachmana od mojego zdrowia.

Anonimowy pisze...

"wyrzygiwanie na "starą" ojczyznę to sport najpopularniejszy "

Tym razem ja sie podpisuje pod tym, co napisalas Szeherezado. Obiema rekami.

A tym wyrzygiwaniom czesto towarzysza obludne zapewnienia, ze nie, no skad, ze to tylko takie tam uwagi. A przy najblizszej okazji, apiat to samo.

A-A

ps. Beato, spokojnie. Juz mnie nie ma.

ps.

athina pisze...

Nie wiem, jak to jest z sanatoriami w Polsce, w Anglii jeszcze mniej. Ale wiem jedno. Przed wyjazdem uczulano mnie, zebym zaopatrzyla sie w antybiotyki, bo angielscy lekarze lecza tylko paracetamolem. Poniewaz córka dosc czesto zapadala na zapalenie oskrzeli, lekarka na wiesc o wyjezdzie przepisala mi ten antybiotyk. Co jeszcze musze nadmienic, ze dziecko, nie jak inne dziaciaki pokaszlalo kilka dni, pilo syrop i przeszlo. Zaraz bylo to cholerne zapalenie.
Przy pierwszym kaszlu i goraczce polecialam tutaj do lekarza. lekarz, ze pfff, 37,5 to nie goraczka, w piersiach czysto, paracetamol. I przeszlo! Bez zapalenia. Oczywiscie zmiana klimatu duzo dala. O tym wspominala lekarka w Polsce. Antybiotyk sie przeterminowal i wyrzucilam. Potem dziecko dostalo angine, bez gadania od razu byl antybiotyk. Tutaj lekarze bardziej stawiaja na walke organizmu z infekcja. Sa ostrozni z antybiotykami. A my, POlacy za czesto chcemy po nie siegac. Z jednej strony plujemy na polska sluzbe zdrowia, z drugiej stawiamy ja sobie za wzor, bez sensu.W Grecji antybiotyki mozna kupic bez recepty i nikt sie nie martwi tym, ze ludzie beda nierozsadni.

athina pisze...

Albo to: - u angielskiego lekarza moja kolezanka - doktorze, ale w Polsce mowili mi co innego. Niech pan powtorzy badania....:))))

Beata pisze...

A+A ...stęskniłam się:)

Beata pisze...

Athino - jest w tej polityce lekarzy ichnich jakas mądrośc:) 37.5 stopni to faktycznie nie goraczka dla dziecka, ale dla faceta to krok od śmierci!

athina pisze...

To wiadomo, ale nie o tym mowa. Jestesmy histerykami.

zgaga pisze...

Palikot to dla mnie człowiek-zagadka. Bardziej zgryźliwy satyryk niż ewentualny przywódca i działacz. Ale dobrze, że jest...

Plujących na ,,stary kraj'' się brzydzę!

Anonimowy pisze...

Kilka uwag tylko co do sluzby zdrowia :
W Szkocji jestem od poltora roku. Sluzba zdrowia w trzech przychodniach, jakie zaliczylam ( przeprowadzki ) - GRZECZNA ! W Polsce nazylam sie lat 50 z hakiem i czesto zdarzalo mi sie trafiac na niezyczliwych, gburowatych lekarzy. Ze strachu do ginekologa i dentysty zawsze udawalam sie prywatnie. Do niektorych innych specjalistow tez.
Jesli tu wpadne na chama w bialym kitlu - uczciwie doniose, ze i tacy grasuja.
Dentysci tu kompetentni, ale nawet na NHS - platni ( tylko mniej niz prywatnie ). Miejscowi mowia, ze nie ma istotnej roznicy miedzy NHS a prywatnym, wiec teraz chodze na NHS ( startowalam u prywatnego, drogiego jak diabli ).
Badania przesiewowe - korzystam - slicznie tu zorganizowane.
Leki receptowe - za poldarmo. A maja byc w ogole darmo, ale nie wiem, jak bedzie, bo przeca kryzys.
Badanie i zdjecie stroboskopowe strun glosowych ( nierefundowane przez NHS,a potrzebuje do polskiej renty ) : wsciekle drogie.
Za dentysta swoim, polskim, tesknilam, ale niepraktycznie do niego jezdzic. Zgadzam sie ze Stardust, ze lekarz ma byc na miejscu.
Na stary kraj nie plwam, ale sluzba zdrowia mi tu lepiej pasuje. I wiele innych rzeczy. A niektore - gorzej ( chleb, niestety, beznadziejny, na ten przyklad ).
To sie zwierzala Zzo.

Beata pisze...

Zzo - chlebuś...niedobry...kurna, od pół roku nie jadam chleba, nic Ci nie będzie:-)

athina pisze...

Najlepsze bagietki w somerfield! Nigdzie nie ma lepszych! Chleb w anglii co za polski uchodzi jest kwasny i do bani! (Bea, do dupy)

Beata pisze...

Athina, ufam Ci, nie będe wsadzać do dupy pieczywa z GB:)
a na bagietki kiedys wpadnę, po diecie:)

Anovi pisze...

Najlepszy chleb, to ten co go sama upiekę :) I buły też ;)

Beata pisze...

Anovi, jednak to węglowodan, cóz z tego że własny:)

athina pisze...

Bea<buahahahha) No przeciez umarlam...:)))))))

Beata pisze...

Athina! uwaga, reanimacja!

Anovi pisze...

Beatko wiem :))) Ale ja tam chlebuś lubię i własny zadek też :) Oraz żrę tylko chleb bez dodatków, coby sobie kalorii nie dokładać :P

athina pisze...

czy z pestkami, to juz mozna bez szynki?

Beata pisze...

O! tyo ja sie musze dokształcić w sprawie chleba:) ja swój zadek mniej lubię chyba, za mały jest, lubie takie tyłki lopezowe:)

Anovi pisze...

Lopezowe mówisz? Ja tam wolę Beyonce :D W sumie gabarytowo to już prawie tak mam, tylko w koncie mam mniej :P

Athi z pestkami to już jak kotlet ;>

Beata pisze...

kurna, Anovi, nie można miec wszystkiego..ja ani tyłka, ani kasy:)

athina pisze...

Anovi lubie ciemne pieczywo i szynke parmenska:D

Anovi pisze...

masz rację, dlatego ja mam puste konto i wielki zadek ;) Zresztą nie tylko zadek :P

athina pisze...

Oj, poczekamy az Bea napisze o melonach:) Tudziez arbuzach...

Anovi pisze...

Athi czarny chleb i czarna kawa... To już chyba było :P
I wiesz ;> wielki, oprócz zadka, to ja ma dołek :P Jak stąd do Alabamy a może i dalej ;)

Beata pisze...

melony są dokuczliwe, jesli sie człowiek o nie potyka:)

z dołka można wyskoczyć, hej! siup!

athina pisze...

w jakim sensie potyka, Bea?

Beata pisze...

Athina, no...cycki czasami wisza:(

athina pisze...

sie nie moglam nad tym skupic...zeby sie zaraz potykac????? Beata....znow umarlam:)))))

athina pisze...

To ja wole chleb w dupie:))))

Beata pisze...

Athina, no..ja jednak nie:) cycki mozna zarzucic na plecy ewentualnie nałozyc dobry stanik:)

athina pisze...

zeby nie podeptac:)))) Buziaki kochana, ide spac:))))) Dziekuje za mily wieczor:)

Beata pisze...

Athina, a dzień dobry już:) a swoja drogą jak to sie stało, że nam z Palikota na cycki zeszło...

athina pisze...

Bosmy o chlebie gadaly, Bea....:))))

Beata pisze...

he, he, ale głodne nie jesteśmy:)