7 gru 2009

Słusznie robią, ale wkurzyłam się...


Strażnicy ukrócą nadużywanie kart inwalidzkich...

Parkując na miejscu dla inwalidy powinnam mieć inwalidę w samochodzie, odbierać go skądś, lub sama być inwalidą.
Wiem o tym i niezwykle rzadko się zdarza bym wykorzystała miejsce dla inwalidy bezprawnie (bez bicia się przyznam do jednego miejsca przy bankomacie na ulicy Abrahama 3 x w tym roku przez 4 minuty).
JEŚLI OCZYWIŚCIE JEST ONO WOLNE...

Straż Miejska nie może sobie poradzić z zajmowaniem parkingów dla inwalidów przez osoby nieuprawnione, dlatego teraz będzie sprawdzać tych co mają legitymacje, ale używają ich nieprawnie, bo inwalida został w domu...
UWAŻAJCIE WSZYSCY RODZICE DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH GROZI NAM MANDAT 500 PLN...

ale oczywiście popieram tę akcję, tylko proszę dodatkowo jeszcze wyegzekwować, by na "moim " miejscu nie stawał ktoś kto nie powinien tam być!

Bywało, że podchodziłam do samochodów, na przykład do sportowego samochodziku, razem z Wu i pukając w szybę informowałam kierowcę, że zajął moje miejsce, więc może się poczuje i wpłaci coś na Fundację, he, he:)
Czasami kierowca odrzucając włos do tyłu zadawał pytanie a skąd pani wie, że nie jestem niepełnosprawny?
Nie ma pan legitymacji...
Zapomniałem.
Niektórzy przepraszali, a byli tacy, którzy pokazywali mi palec...i właściwie się nie dziwię :)

Bywało, że woziłam samochodem troje niepełnosprawnych, legitymację mam jedną na Wu, raz musiałam się gęsto tłumaczyć dlaczego na legitymację Wu wiozę dziecko z zespołem Downa a drugie z porażeniem mózgowym i chcę stanąć na miejscu dla niepełnosprawnych...
Nie będę przecież wyrabiać dla każdego dziecka legitymacji...no, bez sens, Wu ma uniwersalną, na czas nieokreślony, wystarczy...
oj, może teraz nie wystarczyć...

24 komentarze:

WT pisze...

Podobna sprawa - pamiętam, jak pewnego razu do autobusu wsiadł pijaczek o kuli. W autobusie tłok. A tuż obok drzwi - dwa siedzenia dla inwalidów. Na jednym siedzi młoda (studentka albo licealistka), na drugim stara (emerytka). Wiec ja - delikatnie, grzecznie i kulturalnie - zwracam uwagę młodej i starej na naklejkę nad ich głowami. Młoda nic. Zero reakcji. A stara do mnie z irytacją w głosie - że ona wie, że to dla inwalidy i dlatego tu siedzi. Bo ona jest inwalidka. I żebym jej nie pouczał. Jakby nie można było spokojnie powiedzieć "ja też jestem inwalidka".
Przy takim bucowatym zachowaniu włącza mi się jakiś taki tryb, że gdyby nie tłok, to bym z niej tę inwalidkę zrobił. Ale pijaczek powiedział, że jemu nie zależy, więc machnąłem ręką - i tak wkrótce wysiadałem, a nie jestem od tego, aby chamstwo wychowywać.

Stardust pisze...

Ale ja nie rozumiem, jesli Tobie grozi mandat, to dlaczego nikt nie pilnuje, zeby zdrowi nie parkowali na miejscach dla inwalidow? Mandaty przede wszystkim tym zdrowym sie naleza. Legitymacja upowazniajaca do specjalnego miejsca na parkingu powinna byc widoczna przez szybe, jak nie ma to mandat i szybko by sie nauczyli. Miejsc dla inwalidow jest zawsze mniej na parkingach.
Ta sytuacja opisana wyzej przez WT tez mi sie mocno nie podoba;)) Siedziec na takim miejscu moze tylko ktos z widocznym kalectwem, wiec paniusia powinna byc grzeczniejsza, a o Mlodej juz nie wspomne.

Kasia pisze...

Chamstwo jest ogromne w tym kraju i chyba będzie jeszcze gorzej.

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Muszę przyznać, że jestem za. Ale zanim auto niepełnosprawnego bez niepełnosprawnego zostanie ukarane, powinien być porządek z cwaniakami.
W DE podobne sprawy rozwiązywane są całkiem prosto. Zajęcie miejsca dla inwalidy/innego wydzielonego (dla kobiet na przykład, blisko wejść, pod okiem kamery) a także wszelkiej maści "wybryki młodzieńcze" (graffiti/srafiti/demolki), pety z okna samochodu, łamanie przepisów kodeksu ruchu drogowego itd, itd - KOSZTUJE. Dużo i nieodwołalnie. Nie ma zmiłowania, równych i równiejszych, nie ma litości.
Bardzo bym chciała, żeby i u nas tak było. Uważam, że w ten sposób można nauczyć. Tylko potrzebna jest sprawna egzekucja.
W tym kontekście parkowanie samochodem inwalidy bez inwalidy również uważam za złamanie przepisu.
A my z Werwolfem jesteśmy samozwańczymi strażnikami na parkingach przycentrowych ;-)

gullviva pisze...

A dlaczego maja sprawdzac legitymacje tym uprawnionym?kurna to chore !! - najpierw niech podniasa kare tym nie uprawnionym...i niech sciagaja samochody pod miasto zeby delkwent mial troche problemu z odebraniem bo innaczej kara pieniezan moze byc nie wystarczajaca ;)))

diesel pisze...

Hmmm,wiesz mysle ze ten Temat... Na ja ale czytam zaraz o karach i..
Przkladzik Polska-Gliwice Ruch w ostatnich 10 latach wzrosl o 20- albo iles tam 70 % nie wiem.. Ile tam tych miejs na Parking przybylo??Gdzie jest relacja , jakies porownanie..
Zobacz w Nowych centrach handlowych jest wyznaczona jakas tam ilosc miejsc (procentualnie) dla pojazdow z priwilejem i nie ma problemu..
Szeher>>>> jo pewnie Kara bez litosci..... Ale tutaj sa wyznaczone miejsca do Parkowania i extra z niebiekim znaczkiem.. W godom jeno o gliwicach na okolo U.Miasta 30 legalnych i 45 w krzokach... A sklepy, knajpy i ludzie ktorzy mieszkaja tesz jeszcze sa.
Rozwiazanie by bylo inne gdy by sie zaraz planowalo "chcesz Lokal to pokarz nam Parking".

Margo pisze...

wiesz Bea, skoro są miejsca do parkowania dla niepełnosprawnych, czy musisz mieć w aucie taką osobę? Przecież możesz jechać do apteki, załatwiać sprawy związane z niepełnosprawnością, zakupy itd, przecież możesz się spieszyć do dziecka chorego, które jest w domu, a po drodze wielbłądzie sprawunki... skoro jesteś uprzywilejowana, to jesteś, masz oklejone auto, bo masz do tego prawo, nie rozumiem, co masz jeszcze na czole sobie wypieczętować, tak, mam chore dziecię, tylko dajcie mi spokojnie żyć?!


Ciśnienie mi podskoczyło!

Neskavka pisze...

Porąbane to wszystko! Po prostu jest wiecej samochodów niż miejsc parkingowych.No i ludzie są bez sumienia.Polak to taki typ, który uważa, że przepisy są po to aby je łamać.
Chore to strasznie.

Anonimowy pisze...

Witaj Beato, to może byc taki problem, jak z toaletami czy automatami telefonicznymi dla niepełnosprawnych bądź też miejscami w tramwaju. Jest pokusa zająć miejsce, skoro taka osoba nie pojawi się nieraz przez cały dzień.

foksal pisze...

Margo ---- a ja miałam podobną (w pewnym sensie) sytuację w kerfurze, że do kasy uprzywilejowanej - cieżarne i z dzieckiem na wierzchu - pchał się facet. był sam. mówi, ze ma prawo skorzystać z pierwszeństwa, bo posiada dziecko. no ale gdzie to dziecko? ano w domu.
może dlatego Beacie odmawiają prawa do miejsca, kiedy parkuje? bo nie ma osoby niepełnosprawnej na fotelu? P.S. oczywiście, gdybym już chciała parkować i byłby tez w kolejce samochód z tą niebieską naklejką, nie wnikałabym. mój wuj był niepełnosprawny (nogi) a kierowcą był zawsze, bo miał samochód specjalnie przystosowany. to nawet glupio tak sądowac, czy aby na pewno pan jest inwalidą...

foksal pisze...

Stardust ---- na tym miejscu moze siedziec takze ciężarna oraz osoba z dzieckiem do lat czterech lub trzech, nie pamiętam. tak stoi w regulaminie komunikacji miejskiej, przynajmniej w warszawie. baaardzo mi się to podoba. przy tm, jesli cieżarna stoi, a byczek siedzi, ona ma prawo go wygonić. a jak nie będzie chciał, to grozi mu mandat.
ha!

Beata pisze...

Szeh i Werwolf - dziekuję bardzo!

Margo, no ja wiem, masz rację, ale przepis taki, że niepełnosprawny musi być, albo sie po niego jedzie gdzieś, no to trzeba go odebrać.
Za to mnie denerwują osoby stojące do kas dla uprzywilejowanych, np kobitka w ciąży ale z mężem, który nie w ciąży i sam do kasy postac przecież może...ale nie marudzę:)

Stardust, no nie pilnują, nie ściągają, ech...

Foksal, ja nie sonduję, jest legitymacja to nie wnikam:) legitymacja jest na konkretna osobę ze zdjęciem tej osoby, wiec sie raczej nie oszuka:)
kiedy zapomnę legitymacji to nie staje na miejscu dla inwalidy nawet z Wu, trudno, moja strata...ale niewielka, bo te miejsca rzadko są wolne, wszyscy staja "tylko na chwilkę"...

Lorenza la Magnifica pisze...

Mimo wszystko uważam, że prawo powinno obowiązywać wszystkich bez wyjątku i że legitymacje czy tam inne kwity powinny być na każde dziecko. Skoro nie wierzy się na słowo nikomu, to nikomu. Podstawą w takiej sytuacji jest kwit. przynajmniej na początku, zanim się spoleczeństwo nie ucywilizuje. Wyrobić kwity, podejrzewam, jednak nie jest aż tak strasznie trudno, skoro ma się do tego podstawy.

Beata pisze...

jest Lorenza, bo ja nie jestem opiekunem prawnym:(

miss pisze...

miejsca dla niepełnosprawnych są większe od zwykłych po to, żeby umożliwić łatwiejsze wysiadanie i wsiadanie - wiadomo potrzeba więcej przestrzeni manewrowej... podobnie w uk są pod marketami specjalne miejsca dla ludzi przyjeżdżających z dziećmi - szersze, żeby wsadzić swobodnie dzieciaka w fotelik bez obijania lakieru sąsiadowi - i to chyba ma sens - jeśli jedziesz z dzieckiem lub niepełnosprawnym to zajmujesz te miejsca, bo będziesz z nich korzystać - jeśli te osoby są w domu to zwykłe miejsce wystarczy. Chyba takie było założenie:)

Beata pisze...

dokładnie tak:)

Margo pisze...

poddaje się, jestem ufna bezgranicznie

Margo pisze...

i oszukiwana notorycznie, to tak na marginesie :)

Szeherezada Stiepanowna pisze...

To się robi błędne koło. Skoro jakiś zbolały członek zajął miejsce dla inwalidy, to ja też zajmę (mimo, że inwalida w domu). Tak nigdy do niczego nie dojdziemy. Dotyczy to każdej sytuacji, nie tylko parkowania na miejscach zarezerwowanych. Skoro ktos, to ja też a potem jadaczenie ;-)

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Beato, jak wiesz łażę z paparatem, to se pstrykam nie? Najpierw, bardzo grzecznie zagajam rozmowę (jeśli to możliwe), z reguły nie trafia (jemu też ktoś kiedyś zajął miejsce, to on też może, niestety) a potem pstrykam i do ochrony niech wzywa strasz miejską.
Strasznie zawzięta jestem, strzeżcie się. Pijani i naćpani za kółkiem też. Strzeżcie się mnie i Olka.
:-]

Beata pisze...

Szeh, ja to mam ochotę miec taki paparat, który robiłby zdjęcia samochodom zz których "niechcący" wypadają pety, puszki, pudełka od papierosów...czasami trąbię na takich dupków, ale oni nie rozumieją o co mi chodzi...

Szeherezada Stiepanowna pisze...

No ba.

Szeherezada Stiepanowna pisze...

U nas będzie ciężko, bo mamy specyficzne doświadczenie z donosicielstwem. Niemcy takich problemów nie mają i podpierdalają się wzajemnie ile wlezie. Ale ordnung jest.
I nie ma, że chory, że biedny, że to przecież dziecko. Ordnung dla wszystkich i basta.
I powiem Ci, że nieco za tym tęsknię.

Beata pisze...

i wcale się Tobie nie dziwię...