18 gru 2009

grudzień 70

od trzech dni chodzę, jeżdżę, w mokrych nogach, w moich ślicznych (drogich!) kozaczkach przy minus osiem...jedenaście...
dzisiaj mam kryzys, z "miasta" wróciłam ze stopami w workach foliowych i butach, ale i tak były mokre...muszę kupić nowe buty, bo te śniegu nie lubią...czekam na gorączkę...

wędrując z wigilii do wigilii, z jasełek na jasełka, podziwiałam miasto mieniące się świątecznymi lampkami...było super! jak w Ameryce:)

Ładnie z tymi świeczkami, prawda?
- powiedziała znajoma pokazując lampki wzdłuż chodnika...
Kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się. Ładnie, ale mokre nogi przyhamowały mój umysł...

Nie my jedne, niestety, potraktowałyśmy w pierwszej chwili, znicze stojące w śniegu jako świąteczną ozdobę...
a to grudzień, 17, 1970...
Od lat był to dzień ponury, błotny i wydaje mi się, że w ubiegłym roku nie było jeszcze oświetleń świątecznych na ulicach i mieniącej się choinki...że w tym roku jakoś wcześniej pozapalali.
I teraz, w zawiei śnieżnej, w kolorach lampek, w korkach ulicznych te znicze zgubiły swoje znaczenie...

11 komentarzy:

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Nie zgubiły. Się wie. Ale nigdy nie wygrają z konsumpcją. Orka na ugorze, mówić, przypominać, uczyć, ale mądrze.
Nie stawia się pomników w bratobójczej wojnie domowej.
Dużo myślałam ostatnio na temat.

Beata pisze...

Szeherezado...nie stawia się...nie wszyscy tak myślą.

Nivejka pisze...

Czas mija, a historia odchodzi w zapomnienie. I to ta najnowsza, której byliśmy świadkami.

Beata pisze...

...Nivejko, ja też niewiele pamiętam z na przykład międzywojnia...a sa tacy patrioci, którzy sie zapytają "a którego międzywojnia?"

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Dlatego mówię, że trzeba mądrze a nie po kaczemu.

Beata pisze...

Szeh, jednak pomniki (w Gdyni dwa i jedna tablica, albo i więcej) stanęły przed kaczkami

Izza pisze...

Taki zwyczaj zapalenia zniczy aż do stoczni chyba jest u nas od paru ładnych lat,za pierwszym razem też nie skojarzyłam,szłam do pracy na 4 rano,wyglądało to niesamowicie.
A co do butów reklamuj teraz buty można 2 lata ,tym bardziej ,że drogie!!!

Beata pisze...

rozpaczliwie szukam paragonu:)

aulik pisze...

a jednak ktoś zapala te znicze, bo warto pamiętać...

AthenaErgane pisze...

Współczuję mokrych nóg przy takim mrozie.
Mam nadzieję, że się nie rozchorujesz, zwłaszcza tuż przed świętami.

Margo pisze...

to buty do auta pewnie a nie na snieg

u mnie nie ma sniegu, dalej nie ma :( czyli gut, bo mam takie same kozaczki zapewne :(