14 sie 2009

Człowieki

Ze strony mężczyzn mniej więcej w moim wieku natrętne próby spoufalania się, żądania przedstawienia się, ujawnienia danych osobowych, zamęczanie o pisanie maili, SMS-ów czy telefonowanie bądź sugerowanie spotkań osobistych - mogę w zależności od pozostałych okoliczności uznać za molestowanie seksualne.

Mam nadzieję, że Maria-Dora się nie pogniewa za wykorzystanie jej tekstu :)

Sprawa płci, jakie role są im przydzielone, zawsze żywo mnie interesuje.
Cóż zaciekawiło mnie w tekście wyżej?
Że MD zakłada molestowanie tylko i wyłącznie ze strony mężczyzn… I teraz…czy spoufalenie się z nią, ze strony kobiety, będzie przyjęte? Czy (druga opcja) kobieta nie może molestować seksualnie drugiej kobiety?Nie lubię podziału na płcie, kobiety to, mężczyźni tamto, wolę, kiedy jesteśmy po prostu „człowieki”, ale jednocześnie, u Finve i Slawkasa, czy Wesołego Terrorysty ochoczo ripostuję określając się „blondynką”… Stereotypie w genach?

Sprawa odebrania rodzicom dziewczynki o imieniu Róża, też pośrednio, ma swoje korzenie w podziale na płcie i role, które wykonujemy w związkach. Dzieci często są odbierane rodzinom, ze względu, że ich matki są niewydolne, media, społeczeństwo, ja, z pogardą oceniają taką matkę i często słusznie, ale przecież tam są również ojcowie tych dzieci, i to z ich powodu, również, te dzieci są zabierane, jednak winą obarcza się tylko kobiety…
To niesprawiedliwe.
Matka moich dzieci oberwała od swojego nowego męża za to, że zabrano im tę dwójkę wspólnych maluchów…
Byłam na nią wściekła, że po raz kolejny nie dotrzymała słowa…ale, okazuje się, że tatusiowi zabierają prawa do dzieci a mamie tylko ograniczają…
Tatuś też wtedy pił!
Znowu jakaś niesprawiedliwość, albo kilka niesprawiedliwości…

Pogorszył mi się wzrok…zabrakło ręki do odczytywania smsów :) Okulistka powiedziała „Trzeba się pogodzić – klimakterium. Jedne szybciej, inne później, norma.”
Znajomy, w moim wieku, nie dostał diagnozy „andropauza”…” tylko - pogorszenie wzroku przez czytanie przy złym świetle, przez komputer…”
Głupia blondynka, pomyślałam stereotypem i zmieniłam lekarza, na faceta, nie człowieka, na faceta…
okropna jestem!

56 komentarzy:

do_lustra pisze...

Stereotypy siedza w kazdym z nas gleboko.
Ja tropie je u siebie i innych i probuje z nimi walczyc.
Chocby z takim, ze jesli mezczyzna jest wsciekly/humorzasty to z pewnoscia ma powod, jesli kobieta jest wsciekla/humorzasta tzn. ze na pewno ma okres/pms.

Beata pisze...

ale po menopauzie to juz nie mozemy byc humorzaste... wtedy mamy co?

do_lustra pisze...

Wtedy jestesmy starymi, wrednymi babami. Z definicji.

Beata pisze...

do_lustra ................nie!

do_lustra pisze...

Beato, ja tylko przytoczylam jeden ze stereotypow. Nie krzycz na mnie:)

Beata pisze...

Ja tak do ludzkości krzyczę!

do_lustra pisze...

Szkoda gardla, obawiam sie.

Beata pisze...

...........





toś mnie zdołowała....

Grzegorz pisze...

Nie to, żebym się wtrącał - i nie chcę być ściśnięty.... ale istnieją na pewno jakieś różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami (nie będę się narażał, i nie podam przykładów) :P) Ale Samuel Huntington napisał dobrą książkę "PLEĆ MÓZGU", w której przedstawił różnice jakie dzielą kobiety i mężczyzny (bardziej od strony predyspozycji), które wynikają z naszych małpich początków :)

Beata pisze...

Znam, znam...ale wiesz, że S.Huntington był kobietą?

Anonimowy pisze...

He, he, he, Beatko, a to mnie wrobiłaś w seksizm.

Najpier so Grzegorza: byc może masz na myśli "Płeć mózgu" Anne Muir i Davida Jessela?

Rzecz w tym, że ten tekścik był odpowiedzią na pewną sytuację i pewne natrętne zachowania. Stąd też został tak, a nie inaczej zaadresowany.
Może się z tym nie spotkałaś ale mi się już zdarzało, że ni z tego, ni z owego obcy facet pisze do mnie maile, podaje telefon, skype'a. I niby po co? A ja sobie wyobrażam, jakby to do mojego zaczęły jakieś baby poznane w sieci wydzwaniać. Facet może być bez wyobraźni , a jego żona (albo kochanka) krewka.
To zadziwiające, ale faceci i po 50 zachowują się jak nastolatki, gdy jest przyjęta większa poufałość i bezpośredniość.
Ale cię rozumiem, że ten tekścik mógł ci zabrzmieć seksistowsko. Niemniej zaczepki ze strony kobiet mnie nie spotkały. No, owszem, spotkały, ale całkiem innego rodzaju! W zasadzie to jest przyczynek do dyskusji na temat spoufalania się w sieci, w jakim zakresie jest dopuszczalne.
Pozdrawiam
MariaDora

do_lustra pisze...

Grzegorzu, moze masz na mysli ksiazke Davida Jessel'a i Anne Moir?

Beata, no co Ty! Moze jeszcze Curie-Sklodowska byla kobieta?!

do_lustra pisze...

MariaDora mnie uprzedzila przez problemy z logowaniem.

Beata pisze...

Jak nie, jak tak! I Kopernik!

Beata pisze...

Mario Doro:)))) eeee, nie do końca tak zabrzmiał:)

wiek facetów? zakochanych? widziałam 75 latka i latkę, zachowywali sie jak nastolatki:) Ładne to było:)

Grzegorz pisze...

Beata -> Huntington byl kobietą, jak to? :)

Przepraszam "do lustra" i "anonimowy", tak macie rację. Chodziło mi o tą książkę, coś mi się przestawiło i wbiło w głowę, że to Huntington ją napisał. Ok, sytuację wyjaśniliśmy, ale post o przesłaniu tej książki podtrzymuję :)

Mijka pisze...

Beata..no tak już jest..my mamy piemesysresy,a panowie co najwyżej są zmęczeni.

Beata pisze...

Grzesiu, sie nie przejmuj, ale pamiętaj, że tyż jesteś kobietą:)

Beata pisze...

Mijka:) tak, tak...

slawkas pisze...

Człowieki jednak występują w dwóch głównych rodzajach, nazywanych płciami. Płcie różnią się już w życiu płodowym, nikt mi nie powie, że nie, a co dopiero mówić później. Ja na przykład po treningu faktycznie czuję się zmęczony, a nie zpiemesosrowany :)

Co do Róży - odebranie jej rodziocm to kidnaping państwowy. Nic nie uzasadnia odebrania dziecka tuż po urodzeniu. Jeśli teraz szybko nastapi adopcja, moje oburzenie zmieni się w podejrzenia.

Stardust pisze...

Klimakterium jest piekne!!!!!!!!!!!! To mowie ja kobieta w samym epicentrum klimakteriuma:))))))) Nigdy w zyciu nie mialam PMSa, co prawda otoczenie twierdzilo ze mialam ciaglego;)) Ja osobiscie wiem ze nie mialam, natomiast mialam, te, no "wkurwy" (Beata wybacz, musialam uzyc "wyrazu") Teraz mam dokladnie to samo i nic wiecej, a jedyna roznica jest fakt ze kochane klimakterium daje mi na "wk" licencje:)))))))))))))

Beata pisze...

Slawkas, do 4 miesiąca życia płodowego mamy takie same "wypustki" genitalne, później wam sie coś wydłuża...

wysiłek fizyczny nie tłumaczy PMS, prosze nie mylić pojęć, PMS to stan nie tyle fizyczny co psychofizyczny z filozoficznym nastawieniem na świat

Beata pisze...

Stardust, Ty jesteś wyjątek potwierdzający regułę

i... do wszystkich - ja notką nie chciałam dzielić tylko podkreślić, że płeć nie może stanowić o tym jaką decyzje podejmuje np. sąd, czy, podejrzenie o molestowanie, może iść w obie strony, a lekarz mógłby patrzyć na mnie jak na człowieka a nie babę.

do_lustra pisze...

Nie wiem, czy doczekamy czasow, kiedy kobiety nie beda oceniane przez pryzmat fizjologii, ktora nami rzadzi (pewnie rzeczywiscie rzadzi, ale tak samo rzadzi mezczyznami).

Wkurwia mnie (tak, wkurwia!) ten protekcjonalny stosunek meskiej czesci ludzkosci, ktory wyszedl nawet w zartobliwej wypowiedzi slawkasa.
A tu jeszcze czytam dzis (w XXI wieku!):
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6929528,Kard__Glemp__kobieta_nie_moze_zostac_prawdziwym_kaplanem.html
Noz w kieszeni sie otwiera.
I uprzedzam: nie mam okresu, pms-a, ani klimakterium. To po prostu wkurw, jak to z wdziekiem okreslila przedmowczyni.

Beata pisze...

no i dobrze mówi, bo kobieta kapłanem byc nie może raczej...kapłanką? Proboszczką? wikariuszką? znajdziemy se inna nazwę:)

Mijka pisze...

a tak generalnie to patent na wieczny wkurw(sorki)z papierami zawsze mnie się podobał,Star pisała o tym kiedyś i ma pełne moje poparcie!jako tej człowieki!

no i właściwie to bardzo dobrze,że w pewnym momencie jeden z wyrostków ulega wydłużeniu..
wszak mężczyźni bywają przydatni(węgiel,itd:))i służą do przyjemności:)))

ja tam ich kocham.bo tak!

wikarco?


chyba,że wiccanką...

Anonimowy pisze...

Hej, Beatko, du lustra, inne dziewczyny i Grzegorzu. kobiety i mężczyźnię się RÓŻNIĄ. Ale jest to widziane w sposób niewlaściwy, również przez feminizm, jak i mężcyzn. Nie chciałabym tu robić szerokiego wywodu, gdyż na swoim blogu swego czasu poświęciłam temu spore teksty. Jeden to omówienie książki Louann Brizendine "Mózg kobiety", którą szczerze polecam wszystkim, drugi to "Łoże Prokrusta". Postaram sie niebawem wylinkować u siebie te teksty, jeżeli to kogoś interesuje. Ogólnie jednak mówiąc, uważam,że te naturalne różnice sa wartośica obu plci i dlatego obie płcie powinny ze sobą współpracować dla wspólnego dobra. Kto wie, czy ogromny rozwój nauki i postęp w XX w. nie nastąpiły właśnie dzięki emancypacji kobiet i potencjału, które one wniosły.
spójrzmy na kraje islamskie, czy ten zastój od wieków i dyskryminacja kobiet to tylko korelacja, czy może związek przyczynowy?
A teraz do Beatki, owszem, uczucie moze się rpzydarzyć w kazdym wieku i ono cżlowieka odmladza.
Mnie jednak chodziło o coś zupełnie innego, o infantylne zachowania dorosłych ludzi, którzy zachowuja się jak dzieci wobec nowo poznanych osób, nie zachowując troche dojrzałej powściągliwości. Wiesz, w sieci wygodnie jest zwracac się na ty, ale to nie oznacza od razu relacji jak świnia z pastuchem. a niektórzy dorośli tego nie rozumieją i stają się wobec obcych osób natrętni. Wygoda zwracania się na ty nie jest przecież natychmiastową zachętą do przyjaźni, spotkań, relacji prywatnych. Jest to dla mnie takie ty angielskie, jak You.
No to na razie tyle, zachęcam do moich tekstów, które niebawem wylinkuję.
Pozdrawiam
Maria Dora

Beata pisze...

Mario Doro, no, różnią się, ale na szczęscie różnimy się także w obrębie własnej płci:)

a, infantylność zachowania niektórych osobników...coż, współczuję Ci, że wchodzą Ci czasami w drogę...

Mijka pisze...

Mario..muszą się różnić!jakżeby inaczej,prawda?:)
i masz rację,współpraca,ale taka nie w imię "ja im pokażę",a prowadząca do konkretnych rozwiązań.potrzebnych nam wszystkim,dla naszego dobra właśnie.
a czasami mam wrażenie,że jest inaczej.
i jak napisałam,faceci są kochani:)
i czekam na linki:)))

Anonimowy pisze...

Wspomniane teksty już wylinkowane, nie żebym natrętnie do nich goniła batem, ale zapraszam uprzejmie!
Wiesz, nie chodzi o to, żeby mi współczuć, lepiej lub gorzej sobie radzę mnie tylko zadziwia postępowanie niektórych ludzi i ta jakaś natrętna chęć spoufalenia się gdy widzą, że ktoś chce trzymać pewien dystans. Najsympateczniejsze nawet kontakty sieciowe nie musza zostac przeniesione do realu, gdzie mogłyby zblaknąć i utracić swoją wartość. W sieci na pozór stwarzającej dystans one mogą być nawet bardziej pogłębione niż sprowadzone do powierzchownej paplanny w realu. I oczywiście nie chodzi o to, jak czasem niektórzy uważają (co też mnie zadziwia), że ja bym chciala im ingerowąć, jakie mają kontakty, ale przecież mi chodzi o to, żeby mnie nie wikłano. Takie niby pisze oczywistości, ale nie dla wszystkich.
Maria Dora

Anonimowy pisze...

Mijko, juz wylinkowaam te teksty u siebie na blogu
maria-dora.blog.onet.pl
Tam są wylinkowane dawniejsze teksty pod zbiorczym tytułem warto przeczytać, skomentować, podyskutować i jako dwa ostatnie są właśnie te, o których wspomniałam. Mogę dać niby tu bezpośrednio linki do tych tekstów, ale przeważnie takie linki sie rozpadają i nic z nich nie ma.
Pozdrawiam
Maria Dora

Mijka pisze...

dzięki serdeczne:)

przyznam się, od jakiegoś czasu podczytuję:)

AthenaErgane pisze...

Coś jest w tym spoufalaniem się i przechodzeniem na "Ty", że wielu ludzi zaraz człowieka traktuje jak "pana brata" i zaczyna sobie zanadto "pozwalać". Wiem że nawet po imieniu można się odnosić do kogoś z wielkim szacunkiem, jednak już tyle razy się nacięłam na brak należytego szacunku po przejściu na Ty, że zwłaszcza w stosunkach służbowych zachowuję oficjalną formę, dającą dystans. Choć w sumie to nie tylko w relacjach służbowych. Miewam problemy z przechodzeniem na Ty zwłaszcza, że często inni zaczynają mi mówić po imieniu jednostronnie "z urzędu" sądząc mnie po młodym wyglądzie. I czasem się zastanawiam, czy powinnam wówczas uparcie zwracać się do tego kogoś Pan/Pani, czy też zacząć lecieć per Ty bez ceregieli.

Beata pisze...

Athena, to są trudne sytuacje...nie wiem jak wybrnąć z takiej sytuacji...

srebrzysta pisze...

Raz jeden w życiu przeniosłam do realu znajomość sieciową i nie żałuję :-), bo ani ja, ani oni nie udawali kogoś innego; a to się w sieci zdarza bardzo często. Poczucie anonimowości robi ludziom wodę z mózgu.

Że się różnimy - to świetnie, ja nie mam nic przeciwko, ale też mnie wkurza ten protekcjonalizm.

Różę oddali rodzicom.

Beata pisze...

Widzisz Srebrzysta, a mama "moich" dzieci może (bo ma starą zgodę sprzed 2 lat) brać je na niedzielę do domu, a tę drugą dwójkę już nie, bo "to inna sprawa jest"... pierwsze dzieci ma inny sąd, a drugie inny...
bez wódki nie rozbierosz! (jak to się pa ruski pisze Szeh?)

AthenaErgane pisze...

--> srebrzysta
Ja już sporo znajomości internetowych przeniosłam do realu i w sumie nie pamiętam bym się czuła oszukana czy rozczarowana, wręcz przeciwnie :). Chyba kwestia wstępnej selekcji i rozsądnego podejścia.

Faktycznie, kiedyś było łatwiej opowiadać o sobie nieprawdziwe rzeczy, albo utrzymywać iluzje nie mające związku z rzeczywistością. W sumie tylko czat albo maile, więc pole do wymyślania duuuże, zdjęcie to był szczyt możliwości, zresztą wiele osób się mogło w tych czasach wykręcać że nie ma zdjęcia w formie cyfrowej itp. Częste, że czterdziestka "romansowała" przez wiele miesięcy z 18-latkiem podając się za 30-tkę.

Teraz coraz częściej po prostu włącza się kamerę internetową a przy wideokonferencjach już dość sporo można zweryfikować i nie ma pola do "ściemniania" na swój temat. I to nie tylko wygląd czy wiek można sprawdzić :)

Beata pisze...

młodzieży:) drzewiej bywało, że ludzie za sobą korespondowali:) i ja też to popełniałam, dając swój adres do młodziezowej gazety Na przełaj...i ile fajnych ludzi potem w realu poznałam:) to to samo, tylko teraz "poczta" szybciej działa:)

Mijka pisze...

gorzej jest,jak się zna z reala i potem trafi do neta.
ha i ha!

ale nic więcej nie powiem..bo nie!

do_lustra pisze...

elegancko. zaczyna sie. wiedzialam, ze predzej czy pozniej.

AthenaErgane pisze...

A ja tam się "wychowałam" na takim ustrojstwie jak CB radio :). Też się poznawało dużo dziwnych ludzi, ale dla jednej perełki, która potem stała się moim wieloletnim przyjacielem było warto znieść tych wszystkich dziwolągów :). Jak by się nie poznawało ludzi, wszędzie jest to samo. Co więcej, sądzę że jestem bezpieczniejsza przy pierwszym kontakcie z kimś w sieci niż np. gdy ma to miejsce w knajpie ;)

Mijka pisze...

poznałam kilka osób z neta.kilkakrotnie się spotkaliśmy...było super:)
nadal utrzymujemy kontakt,maile,gg,telefon..
ale nigdy nie były to jakieś większe zażyłości.
wolę kontakt realny,od początku.
bo wierzę w pierwsze wrażenie.
mowa ciała,oczy itd.

Beata pisze...

ups! nie mam u Ciebei szans, Mijka, ja zawsze robię złe, pierwsze wrażenie:)

Mijka pisze...

Beata:))luzik!kielicha walniemy i będzie bal:))))

nie wierzę Ci wiesz? no nie wierzę i już!!!!
nawet mnie nie przekonuj,że jest inaczej:))))

Beata pisze...

no! kielich to już będzie drugie wrażenie,:) ale u nas nigdy nie będzie tego pierwszego wrażenia, bo w jakiś sposób sie znamy:)
ja mówiłąm o takim pierwszym, pierwsiuńkim, pierwiosnkowym, pierworodnym (!?)

Mijka pisze...

Beata i drugie, i trzecie:))))))

i weźźź..ja dziś programy,pytania..bosz.
wutki plisss!!!!

Beata pisze...

wydrukowałam już wychowawczy, dzisiaj rano:) a zara się biorę za mój plan roczny, spoko, to właściwie kopiowanie lat poprzednich...

Mijka pisze...

ja mam po raz pierwszy zerówki i pierwszaki..więc...ale napisałam wstępnie w górach,dziś rano poprawki i spoks!

Beata pisze...

dasz radę! to po prostu denerwująca robota papierkowa:)

Mijka pisze...

te papiery mnie wkurzają,na co one komu no na co???

Beata pisze...

na makulaturę:) ww szkole zbieramy:)

Mijka pisze...

my za makulaturę mamy środki czystości!ha!

Beata pisze...

my niestety dostajemy jakieś 4 grosze za kilo, czy jakos tak, i zbieramy na nagrody, bo w mojej szkole Kom Rodz płaci zaledwie dziesięciu rodziców...(60 człowieka):)

Mijka pisze...

no u nas od roku są fundusze klasowe.kom rodz upadł...

Beata pisze...

to w naszym przypadku niektóre klasy nie miałyby żadnego dochodu...

Mijka pisze...

eh....