19 wrz 2012

Śmierć dzieci w rodzinie zastępczej

szkolenia rodzin zastępczych to farsa, nie przejdziesz w jednym ośrodku, to przyjmie cię drugi
ja też nie byłam przeszkolona, dostałam dzieci, bo powiedziałam że mam dziecko adoptowane i nikt tego nie sprawdził...
sami wybraliśmy się na profesjonalne (ale ...) szkolenie dla rodzinnych domów dziecka

Teraz podlegamy pod inny MOPS, jesteśmy szkoleni, mamy sesje wyjazdowe (można nas wtedy poobserwować)

Ludzie nie chcą się brać za zastępczość i czasami bierze się byle co...

Nie tłumaczę nikogo, czuję bezsilność, żal...brak słów.

13 komentarzy:

cynia pisze...

Z jednej strony słyszałam głosy jak to rodzinom zastępczym extra, bo kasę na dzieci dostają, z drugiej ludzie zapominają jaka to harówka czasami - naprawić po innym dorosłym, który wszystko spiep**ył. I prawda jest taka, że jest was mniej niż potrzeba, więc i czasami ośrodki biorą byle co byle szybko. Sama znam dzieciaki z rodziny zastępczej, które biegną do domu, żeby obiad ojcu zrobić, a potem pani kur(w)ator twierdzi, że to ojciec robi obiad im. I pierze. I prasuje. A dzieci śmierdzą w szkole, bo się w drodze do szkoły brudzą. Taka Polska. Zapyziała.

Księżna Foksal pisze...

mam na podwórku rodzinę zastępczą. aktualnie osmioro dzieci plus jedna własna córka. najmłodsze - niemowlak z FAS.
świetna rodzina, świetny ojciec - bo jego głownie widuję, jak odprowadza dzieci do szkoly i przedszkola.

Iva Pas pisze...

potworność:(((

zgaga pisze...

To pojedynczy przypadek, który nie rzuca cienia na wielu wspaniałych ludzi, takich jak TY!

Margarithes pisze...

Noo też mi się smutno zrobiło, a Ciebie ściskam, całuję i uśmiechy posyłam

Nivejka pisze...

Chciałam się kiedyś czymś takim zająć. Jednak schody, schody, schody... Po kilkunastu kwitkach, iluś tam telefonach i fefnastu wrzuciłam na luz...

Tomek Torój pisze...

Słyszałem, że sytuacja jest nieciekawa. Od osoby, która szkoliła takie rodziny w jednym z miast słyszałem, że zarówno ci ludzie, jak i często osoby decydujące o przyznaniu opieki są niekompetentni i nawet nie bardzo starają się, by stać się takimi. Oczywiście, na wszystko patrzy sie niestety przez pryzmat najgorszych przykładów, bo i dobrych, dla których warto poświęcać czas, z pewnością nie brakuje :)

Kwoka pisze...

To akurat WYJĄTKOWO niekorzystny przykład dla, tak potrzebnych w społeczeństwie, RODZIN ZASTĘPCZYCH - bo, jak zwykle, ZŁO jest b.widoczne i nagłośnione. A ODIUM spada na niewinnych i szlachetnych ludzi - domyślam się,jak Wam przykro. Pozdrawiam i życzę pomyślnego kolejnego szkolnego roku :)

druga-mama pisze...

A wiesz,ze nas przez 9 lat nikt nie "sprawdzil"?
Pracownicy sluzb socjalnych na wywiadzie szybciutko uzupelniaja papierki i wieja dalej,nie ogladajac dzieci na oczy!
A szkolenie? Toz to kpina czysta!
No i oszczedzanie na "zawodowych" - podobno nie ma pieniedzy,zeby szkolic permanentnie rodziny,wspierac,organizowac grupy wsparcia - lepiej zalozyc "rozwoj opieki zastepczej niezawodowej" i dawac dzieci do rodzin jak leci - przezyja albo nie:(

athina pisze...

Bea, mnie rowniez bardzo przykro. Oby wiecej takich rodzin, jak Wasza.



Antares pisze...

To co złe i niewłaściwe bardzo się rzuca w oczy.. Ci którzy robią swoje i robią to dobrze, są "niewidzialni" a ich poświęcenie zwykle nie jest docenione. Smutne :(

Anonimowy pisze...

Kochana Bea, to wszystko jest takie niesprawiedliwe. Ty robisz kawał dobrej roboty i jeszcze różne instytucje Ci kłody rzucają. Tak jak zauważyli moi poprzednicy, atrakcją są horrory i dlatego o Tobie (dla przykładu) z telewizji nikt się nie dowie. Nie twierdzę, że o tym marzysz, ale społeczeństwu taki przykład dobrze by zrobił. Myślę jednak, że ten omawiany w mediach przypadek NIE jest wyjątkiem. A co jest jeszcze gorsze, to to, że istnieje cała masa dzieci zaniedbywanych i maltretowanych przez swoich biologicznych rodziców, ale dla nich jest dużo cichej, społecznej akceptacji.

Pistacjowy Kosmita pisze...

To byłem ja, nie wiem dlaczego wyskoczył ten anonimowy, sorry