10 paź 2011

Obie wdowy po Przemysławie Gosiewskim dostały się do parlamentu...

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A to nie czasem matka i druga wdowa? Nazwisko mają to samo;)

clou pisze...

Czyli posłanki mogą założyć zespół parlamentarny pod nazwą "harem św.p. Gosia" ;-)
Wymieniane niegdyś z Edgarem Przemysławem płyny ustrojowe zapładniały bowiem pasją polityczną.
Nepotyzm to fraszka przy tytm badziewiu...
POzdrawiam Clou

Beata pisze...

Anonimowy, napisali, że jedna żona i druga była żona... oj, to on rozwodowy był?

Beata pisze...

Clou, no coś tak właśnie, tak

oslun pisze...

Należy się - w końcu wdowy po męczenniku!

zgaga pisze...

,,Ciepła wdówka na zimę, na gołoledź i śnieg...''

anabell pisze...

Przecież jeśli "ta pierwsza" zdążyła sie rozejśc przed katastrofą, to nie jest wdową po p. Gosiewskim, jako że wg prawa w chwili Jego śmierci nie była już żoną zmarłego. Ciekawe- to wejście do Sejmu to chyba rodzaj rekompensaty za poniesiona stratę, no nie? Pokręcą się kobietki po Sejmie, pokręcą, a forsę niezła za to wezmą. To niezły biznes.
Miłego, ;)

helena pisze...

jeśli mieli ślub kościelny, to nadal wdowa ;-)

Iva pisze...

swoiste zadośćuczynienie dla wdów za pełne oddanie E.Gosiewskiego - J.Kaczyńskiemu. Umie się chłop zachować. Inna sprawa to elektorat, który przejął spadek po Gosiewskim z cały dobrodziejstwem inwentarzem. Jestem pełna podziwu dla obu pań;)

Zbyszek pisze...

Oto kolejny dowód na wyższość monogamii nad poligamią!
460 wdów po Gosiewskim! Albo 459 + Kaczyński!