17 paź 2010

miałam szczęście

jest rozważana możliwość odebrania dzieci matce zagubionej dziewczynki, która błąkała się sześć dni w lesie

przeżyła w tym lesie  pewnie dlatego, że jest autystyczna...
nie mogli jej znaleźć, bo prawdopodobnie siedziała gdzieś schowana i nie odzywała się do obcych, Wu też by się nie odezwał...potrafi czasami odpowiedzieć ku-ku na moją prośbę powiedz k-ku, ale mówi to bardzo cicho, na pytanie gdzie jesteś? jesteś tam?  nie odpowie
było takie jedno lato, że szukałam go po polu, (zanim jeszcze kupiłam bramę na klucz), szedł przed siebie, po prostu przed siebie byle dalej, on też w tym lesie po prostu by szedł, zmęczony zasnąłby na ziemi, w nocy przeczekałby pod drzewem a rano znowu szedł...zdrowe, normalne dziecko rozpaczałoby, krzyczało a on by szedł...
żyłam ciągłym strachu, że się zgubi, chciałam go zaczipować, w kieszeni zawsze miał nasze telefony i adres domowy z wyjaśnieniem - JESTEM Wu, NIE MÓWIĘ...

i teraz chcą odebrać dziecko matce, po ogromnym stresie zagubienia, leczenia szpitalnego, dołożyć następny...

miałam szczęście, bo Wu "gubił" się kilka razy, zawsze go znaleźliśmy,  co prawda traciłam go z zasięgu wzroku na 5-10 minut, nie odchodził za daleko ( na łąkę, na mrówki, albo do sąsiadów na kijanki, do stawu) nie zdążono nam go odebrać, za sprawowanie złej opieki...
niedawno "zgubił" mi się w markecie, ale wiedziałam gdzie może być, albo przy książkach, albo przy białych koszulach z krawatami:)...był:)
miałam szczęście, zgubił się w zasięgu mojego wzroku:) nikt mi go nie odebrał...

33 komentarze:

Latarnik pisze...

No lekka przesada z tym odbieraniem tak od razu. Nadinterpretacja się to chyba nazywa... Ale przecież my Polacy lubimy takie dramatyczne akcje...

Baronowa Lorenza pisze...

No, na amerykańskich filmach też opieka społeczna odbiera natychmiast.

Beata pisze...

Latarniku, wydaje mi się, że wszędzie lubią takie dramatyczne akcje...

Beata pisze...

Baronowo, dlatego nie wyjechałam do USA:)

Zbyszek pisze...

A może nie przesadzajmy tak od razu?
Nie przesadzajmy z opiniami. Póki co nikt nikomu nikogo nie odebrał. Gdyby to dziecko umarło, zostało zabite, zgwałcone itd, to większość zakrzyknęła by zgodnym chórem: "Gdzie była opieka społeczna!?" "Gdzie był kurator, szkoła, psycholog, ksiądz, policjant, sąsiedzi, Pan Bóg i Jego orszak"?!!!
Wstrzymajmy się z opiniami o sądach, których jeszcze nikt nie wydał...

Beata pisze...

Zbyszku, toć ja tylko informuję...emocjonalnie rozumiem, ale na matkę byłam wściekła, ze puściła dziecko same, do lasu, późnym popołudniem, gdy mrok za pasem...

Zbyszek pisze...

I ja takoż :)

Antares pisze...

Nie znam sprawy bo nie oglądam wiadomości... ale coś mi mówi, że jeśli jest taka jazda to pewnie dlatego, że się jaki TeVałeN tym zajął i rozdmuchał do potęgi n-tej :/

Nivejka pisze...

Ludziom łatwo jest wydawać wyroki. Oczywiście, że czasami jest to ewidentny grzech zaniedbania, ale bez przesady...

Stardust pisze...

Ale ten las ponoc po drugiej stronie ulicy (?) zaraz od domu. Jesli tak blisko, to wcale nie trzeba "puszczac" dziecka, ono sie samo pusci. Czesto jak czytam takie historie to nie moge wyjsc z podziwu, ze opieka spoleczna (w roznych zakatkach swiata) tak sprawnie dziala, a mimo to sa dzieci bite, gwalcone, glodzone, czasem juz tylko znalezione zwloki i gdzie jest wtedy opieka? Brak rownowagi w tym wszystkim i chyba glownie brak rozwagi...
A ludzie sa tacy, ze lubia sensacje wokol zycia innych, ale nie swojego.

Pru pisze...

Sorry, ale Ci rodzice już wcześniej mieli ograniczone prawa rodzicielskie.
Nie działo się dobrze w tej rodzinie,
Tak bez powodu w tym kraju nie odbierają dzieci, jeśli już jest przesada to raczej w drugą stronę, zostawiają dzieci rodzicom, którzy naprawdę nie powinni ich mieć.

Anonimowy pisze...

Niejedna rodzina tzw. patologiczna jest normalniejsza od wielu tzw. dobrych domów.

tirana pisze...

a ja nie na temat. Zauważyłam cię przy okazji bloga islndzkiego, to i zajrzałam...mieszkam i pracuję w Sopocie, chyba mamy blisko :) pozwolę sobie zaglądać.

Beata pisze...

Tirana - bardzo blisko:) a ja, jako jedna z nielicznych urodzilam się w Sopocie:)

Beata pisze...

Anonimowy - jasne, że tak

Beata pisze...

Pru, bo ta mama też potrzebuje stalego wsparcia, ale dla tej dziewczynki to nie jest dobre rozwiazanie...

Beata pisze...

Stardust, no ale to naprawdę trudno przewidzieć, kiedy dziecko zacznie być bite, molestowane, ostatnio usyszalam , ze jesli nie ma ciazy to nie bylo gwaltu(?)! bo jak udowodnic? jesli tylko palcem? a moze tylko wkladal czopek na goraczke a nie bawil sie...trudne sprawy...i umiesc w kazdej rodzinie pracownika socjalnego...:) w Polsce jeden pracownik ma od 70 rodzin w zwyż, a na "zachodzie" na przyklad 7-10...

Beata pisze...

Nivejko, no a ja mialam szczescie, ze moje zaniedbanie bylo krotkie...

Verónica pisze...

myślę, że to znowu jest tak- że wina leży po obu stronach.
niekiedy faktycznie opieka zaniedba- i nie kontroluje dokładnie- i w ten sposób opieka we wrocławiu nie zauważyła, jak rodzina zagłodziła chorego dzieciaka....
a podobno były regularne kontrole itd...
a rodzice paniom z opieki mówili- a że to dziecko chore, a to, że siamto... i jakoś nikt się temu dzieciakowi bliżej nie przyjrzał...

no to w innym przypadku: opieka chce dmuchać na zimne...

swoją drogą- ja bym się pokusiła o weryfikację opieki medycznej- że do komory hiperbarycznej dziecko trafiło dopiero po tygodniu...

zgaga pisze...

Pokażcie mi rodziców, którym się nigdy dziecię nie zapodziało!Choćby na chwilkę.

el pisze...

Ciezkie sprawy. a odbieranie takich dzieci nikomu nie pomoże. Jakoś nie wierze zew przeladowanych domach dziecka bedzie im lepiej.

Beata pisze...

Zgago!!!! dzięki!

Beata pisze...

El...z pewnościa nie będzie lepiej w DD

Beata pisze...

Veronica - właśnie, stanowczo za późno ona tam trafia

srebrzysta pisze...

Nie wiem, ile prawdy jest w tych wszystkich dziennikarskich "rewelacjach" o rodzinie; teraz najważniejsze, żeby dziewczynka wyzdrowiała.

Anonimowy pisze...

Beato, zastanawiam się, jak ta dziewczynka by odebrała zabranie jej z domu. Czy nie starałaby się wrócić, a więc gubiłaby się jeszcze bardziej, aż doszłoby do nieszczęścia.
Dziwi mnie, że ludzie sa traktowani tak przedmiotowo.
Maria Dora

Mała Mi pisze...

Trudny temat... bo z jednej strony to takie trochę zaniedbanie... dziecko autystyczne chyba trzeba pilnować bardziej niż siebie...
Ogólnie dzieci trzeba pilnować... nie mam oczywiście doświadczenia...
Z drugiej strony... człowiek jest tylko człowiekiem... ale ta dziewczynka to straszna sprawa.... jej stopy.... :( może dlatego takie poruszenie... Twój Wu się znalazł przy koszulkach... a ona z odmrożonymi stopami... jest różnica...

Iva pisze...

nie lubię wyrażać opinii, gdy nie znam tematu, dlatego o tej rodzinie nie będę się głośno wypowiadać, ale bez wątpienia instytucje odpowiedzialne za pomaganie rodzinom, w sytuacjach, gdy coś się dzieje zaczynają nadgorliwie działać, by mieć czyste ręce. Potem przychodzi szara rzeczywistość i nic się nie robi, aż do następnej tragedii...

Takie dzieci jak Wu wymagają od opiekunów wielkiej czujności i na pewno nie jest to łatwe, i pewnie do końca możliwe.

myszka pisze...

Z informacji wynika, że dziewczynka ma dziewięcioro rodzeństwa a rodzice byli już notowani w opiece za zaniedbania i alkohol. Najgorsze jest jednak to, że zabranie jej rodzicom nie ma żadnego sensu. Dziecko autystyczne w domu dziecka będzie się męczyło, a ta rodzina to dla niej też pech. Skoro jest ich 10, to że będzie ich 9 nie stanowi dla nikogo problemu.

Margo pisze...

Moje dzieci też się gubiły... zyczajnie, ciekawość ich znosiła... ech

Maddalena pisze...

Trzymaj się, Kochana! Czekamy na Ciebie.

Maddalena pisze...

:-)*

bloggerka: niespa pisze...

Beata, też czekam...