30 sie 2010

Poszkoliliśmy się

a w sumie, po prostu, pocieszyliśmy, że te "nasze" dzieci nie są takie najgorsze...że siedmiolatek niszczy  w furii już trzecie łóżko...ale potem przeprasza i rozumie swój błąd. Znaczy refleksyjny jest...
Za to inny, lat sześć, zmienia rodziny zastępcze jak rękawiczki, nie usiedzi na miejscu przez 5 minut, nie umie mówić - krzyczy, demoluje wszystko na swojej drodze, zdecydowanie ta rodzina ma gorzej od nas...my dajemy sobie radę...jeszcze...
Inna ciocia opowiedziała o dziecku półtorarocznym, które systematycznie wyrywało boazerię ze ściany, łyżeczką od herbaty robiło dziury w ścianie, po zabraniu łyżeczki robiło to palcami...w końcu wsadziła je do kojca na środku pokoju...panie, ja niejedno* dziecko wychowałam, ale ten ma wzrok, jak morderca...

"Moi" rodzice wzięli sobie adwokata... kurna, stać ich? To niech płacą za pobyt dziecka w rodzinie zastępczej!
Niestety, bez walki się nie obejdzie, całe szczęście, że nie muszę w tym uczestniczyć...
Taaa...
w końcu dzieci to niezły interes jest ...



* niejedno = 40

16 komentarzy:

Nivejka pisze...

Doskonały... interes. Az dziw, że mało kto chce się tym parać...

Boing pisze...

"parać", dobre określenie

anabell pisze...

Interes jak diabli, jedyne czego można się dorobić to ciężka nerwica.

Latarnik pisze...

No interes życia można zrobić... A tak na marginesie.. Podziwiam ludzi, którzy rodziny zastępcze prowadzą. Nie wiem czy bym się odważył, choć kiedyś o tym myślałem.

dikejka pisze...

NIE, nie, N I E. Za żadne skarby i pieniądze nie podjęłabym się.

druga-mama pisze...

Ja mam tak samo - jak slucham innych,to moje wydaja sie jak anioly:))

Magan pisze...

Niech placa za swoje dziecko ...szkoda tylko ze o to trzeba walczyc ...to powinno byc oczywiste ....

Mała Mi pisze...

Hmm... to boazerię się da rękami wyrwać??? Wow!!! :)

zgaga pisze...

A po co wzięli adwokata? Odzysk im się marzy?

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Moje poglądy są niepublikowalne ;-)

odwodnik pisze...

Naprawdę można myśleć o 1,5 rocznym dziecku , ze ma wzrok jak morderca? A może to taka fikcja literacka?

Beata pisze...

zaryzykuję, że jest to mozliwe... ono nie wie, że patrzy w taki sposób, może to geny, może alkohol rodziców zmienił twarz...nie wiem, ale widziałam rózne dzieci, również te z twarza aniołka i jasnymi promiennymi oczkami, które robiły straszne rzeczy...
ja bałam się dziesięciolatka...tak bardzo, że nie chciałam wracac do domu...

odwodnik pisze...

Zaryzykuje twierdzenie , ze te osoby które w twarzy 1,5 rocznego dziecka potencjalnego widzą mordercę musza zweryfikowac swoeje kompetencje rodzca zastępczego

Beata pisze...

czy ich kompetencje są gorsze jesli widzą w taki sposób?

może patrzyli na dziecko przez pryzmat rodzica?

jedno jest pewne, nikt tego dziecka nie chce...

odwodnik pisze...

Tak, przez to ich kompetencje są gorsze. Nie patrzy się na dziecko 1,5 roczne przez pryzmat rodzica.

Beata pisze...

czasami nie da rady inaczej... dopiero, gdy poznałam jedna matkę, odwiedzając ją w zakładzie psychiatrycznym, zrozumiałam zachowania tego chłopca, którego sie bałam...

nigdy nie podważę kompetencji tamtej kobiety, mówiła tak jak potrafi, przez jej ręce przeszło 40 maluchów...