6 paź 2009

Są takie książki,

których nie przeczytam.
Alice Sebold "Nostalgia anioła" - dostałam w prezencie...367 stron przygnębiającej, dobrze napisanej prozy...
Zakończyłam na stronie 37.
Narratorką powieści jest czternastolatka, która przemawia do czytelnika z nieba, po tym jak została brutalnie zgwałcona i zamordowana przez sąsiada...Patrzy sobie z nieba jak morderca zaciera ślady, jak rodzina rozpacza...
Kiedy policja znalazła jej, odcięty od ciała łokieć, przerwałam czytanie...
Tak. Przeczytałam zakończenie, zawsze tak robię i w niczym nie pomniejsza to przyjemności z czytania. Musiałam przecież wiedzieć, jak się zakończy "Anioł"...Morderca nie unika kary...ale jest ona przypadkowa...
To druga książka tej autorki, też o zgwałconej nastolatce. Alice opisała w nich własne przeżycia... Dostała tytuł "autorka u progu sławy".
Opis gwałtu jest tak sugestywny, że nie mogłam czytać. Niby prosty, bez ubarwień, jak podążająca kamera za aktorem, ale...nie mogłam, dopiero potem doczytałam, że to opis prawdziwy...
To będzie jedna z niewielu książek nieprzeczytanych, u mnie, w domu...

23 komentarze:

Mijka pisze...

każdy ma takie książki...których nie przeczyta.
a tym bardziej takiej, dotyczącej takiej sprawy.eh.

Stardust pisze...

Czytalam obie, ale ja to wiadomo, rzadko bywam ludziem:)) Fakt, ze sceny sa tam trudne, ale mnie wciagnelo, a jak mnie wciagnie, to nie ma grzyba, musze dotrzec do konca.

Mijka pisze...

to może ja spróbuję?

Beata pisze...

Stardust, że obie o gwałcie to wiem, obie tak dramatyczne?

Beata pisze...

Stardust - człowieku:)

Anonimowy pisze...

A co to za książki ponure Ci się trafiły...
Pozdrawiam serdecznie:))Ostatnio mało czytam..izza

Beata pisze...

Własnie Izzo, a kupione były podobno dlatego, że ja niby taką "anielską" cierpliwość mam:)

Stardust pisze...

Beata--> Ja czytalam je naprawde dawno i przyznam, ze pamietam jak przez mgle, ale trzymajace w napieciu i nielatwe do czytania. Nie pamietam tytulow oryginalnych, ja czytalam w oryginalach i autorki tez nie pamietam juz:(( Ale z tego co napisalas jestem na 100% przekonana, ze to chodzi o te ksiazki. Oryginalny tytul jednej to chyba Bones, albo cos z bones...

AthenaErgane pisze...

Podziwiam - ja wymiękam przy każdej brutalniejszej scenie. Jakaś niedzisiejsza jestem...

Anonimowy pisze...

The Lovely Bones. Kupilam, nie czytalam ( przeprowadzilam sie do Szkocji bez ksiazek, no, w ogole prawie bez niczego ), ale tak jak AthenaErgane nie trawie juz drastycznosci, wiec chyba sobie te Sebold odpuszcze. Tyle jest pieknych ksiazek do przeczytania, wezme inna piekna ksiazke :-) To Zzo dala glos z wrzosowisk.

Beata pisze...

Ach, Zzo! ...przygotowania trwają? :)

Myslę, że czytac powinno się rzeczy piękne i kojące, wzruszające... Ja nie umiem oglądać horrorów (no, chyba, że to np. "Psychoza...", a już "Lśnienia" ze strachu w jednym kawałku skończyć nie mogę, bo wszystkie mechaniczne piły czy coś w tym stylu to odrzucam od razu)

Wichrowe wzgórza - w pewnym sensie horror, nie? :)
niech Ci bedzie tam pieknie:)

AthenaErgane pisze...

Beata: mam podobne zdanie. Czytać książki i oglądać filmy powinno się dla przyjemności tudzież dobrego ubawu, ewentualnie oczyszczającego wzruszenia :).

Krwi, napięciom i przemocy dziękuję, horrory nie są dla mnie - nie dość że jestem nadwrażliwa, to jeszcze mam zbyt dużą wyobraźnię.

Przeraża mnie czasem, jakie koszmarne rzeczy niektórych ludzi już kompletnie nie ruszają... stępiona wrażliwość? przyzwyczajenie?

Anonimowy pisze...

Jest pieknie i jeszcze w niedziele zbieralam czarne jagody w lesie Devilla Forest. Jagodowe krzaczyny sie nie poddaja, otulone kepami wrzosow.
Horrory moga byc, ale zadne tortury, masakry itd. No i oczywiscie seks tez bez przemocy i ponizania. Na starosc spodziewam sie juz wylacznie przyjemnosci - w zyciu i w sztuce. Zgroza :-)))
Wichrowe Wzgorza nie sa horrorem, gdziez. Ale sa tam momenty, ktore dzis trudno strawic, zwlaszcza fankom Heathcliffa.

Anonimowy pisze...

O jagodach i Heatcliffie to byla odpowiedz dla Beaty, rzecz jasna.

zgaga pisze...

Nie bardzo wiem, czemu ma służyć takowe rozdrapywanie jątrzących się ran... Chyba, że autoterapii autorki!

dikejka pisze...

Oj, nie lubię książek, filmów itp. opartych faktach:/ No chyba, że są to miłe wydarzenia.
Fikcję też szczerze mówiąc, coraz gorzej znoszę:(
Jakieś pół roku temu oglądałam film "Uprowadzona" (w oryg. "Taken") i później z tydzień nie mogłam się otrząsnąć:(

gullviva pisze...

Czasem brutalnosc realu jest tez ponad moje sily ....zdarza mi sie przeczytac taki ksiazki ale nie czesto ... Ja czytam ksiazki dla przyjemnosci... Brutalnosc dosciera do mnie z wiadomosci w TV i gazetach.....nawet jak szybko i we fragmentach to i ta czasem ciezko mi ja "strawic" :(

Beata pisze...

dikejka - ja ledwo obejrzałam film "Oszukana" oparty na faktach...
film jakos mi łatwiej strawić niż słowo pisane...zawsze moge zamknąć oczy...

srebrzysta pisze...

Nie przedarłabym się przez taką książkę, odpada.
W czytaniu i oglądaniu jestem zdecydowanie nastawiona na pozytywne emocje. Życie dopieka wystarczająco.

Mijka pisze...

dlatego ja np. nie przepadam za Masłowską..drażni mnie język jakim się posługuje..słyszę go na co dzień wśród gimnazjalistów,oczywiście nie wszystkich, ale często..za często...
pozytywne emocje tak.

Cichy pisze...

Sam pomysł na opowieść - bezbłędny. Ale jak widać - nie samym pomysłem zdobywa się czytelników:)

zielone-buty pisze...

"Nostalgie Anioła" dostałam na Boże narodzenie od Męża, który Mężem jeszcze nie był.
Nigdy nie przeczytałam tej książki.
I jeśli dobrze pamiętam to też zatrzymałam się w granicach 30 strony.

/hej, hej :)

Beata pisze...

strona 31..."w ziemi było za dużo krwi..."