18 sie 2009

dla Prunnelli scenopis...

Koniec października, puste mieszkanie Katarzyny i Roberta. Dzieci, córka i syn, wyjechały na studia do odległych miast. Katarzyna i Robert przeżywają swoją dojrzałą intymność, po raz pierwszy, od lat, tylko we dwoje. Cieszy ich, to że dzieci studiują na wybranych kierunkach.
Rzut drugiego planu - po pustej ulicy, pełnej liści spaceruje czarny kot (nie zwracać uwagi na protesty LD, Szeh, Lorenzy), kamera najeżdża na niego z góry zatrzymując się na złośliwym spojrzeniu zielonych oczu kota (jak wyżej.)

Dziewięć miesięcy później. Duszny lipiec. Sala porodowa, Katarzyna wije się z bólu, Robert trzyma jej dłoń, potem odcina pępowinę, kamera kręci sie w kółko, coraz szybciej, szybciej, aż obraz ciemnieje, słychać płacz dziecka i wyrok lekarza...nie przeżyje tygodnia.

Wrzesień, Katarzyna otrząsa się po stracie dziecka i wyrusza do najbliższego domu dziecka. Musi gdzieś zrealizować swój nabrzmiały instynkt macierzyński, żal, stratę...Kamera pokazuje jej zaangażowanie w pracy z dziećmi, na drugim planie zrezygnowany Robert kiwa potakująco głową.

Choinka, prezenty, mnóstwo ludzi, dzieci Katarzyny i Roberta, w środku Nicola. Ma 13 lat. Katarzyna jest szczęśliwa. Jej twarz jest jasna, uśmiechnięta...Nikola uśmiecha się też...

Robert przeszukuje swój portfel i kieszenie. Jest zmartwiony, nie rozumie.

Katarzyna znajduje papierosy pod łóżkiem Nikoli.Ale to nic, każdy nastolatek tak robi. Plan na przerwę szkolną, miejsce śmietnik za sala gimnastyczną.

Córka Katarzyny i Roberta przyjeżdża na weekend. Rano wyciąga z szuflady Nicoli swoje osobiste rzeczy. Nicola używa wulgaryzmów. Katarzyna tłumaczy, że to nic, to przejdzie.

Katarzyna otwiera drzwi Nikoli. Czuje alkohol. Krzyczy na nią. Nikola dokonuje w nocy cięć, na rękach i łydkach.

Święta...Choinka, Katarzyna, Robert, syn, córka, Nicola. Nikt więcej nie przyszedł.

Syn Katarzyny i Roberta wyrzuca ze swojego łóżka Nicolę.Ta żali się Katarzynie. Katarzyna krzyczy na syna. Wierzy Nicoli, nie synowi. Trzaśnięcie drzwiami.

Nikola po raz pierwszy ucieka z domu mając 14 lat. Katarzyna szuka jej dwa tygodnie. Znajduje ja w melinie pijackiej matki Nicoli.

Robert trafia do szpitala - stan przedzawałowy. Katarzyna śpi w szpitalu.Nicola urządza prywatkę. Przyjazd radiowozu na sygnale, karetka pogotowia.

Katarzyna i Nicola idą na terapię. Po roku zostaje na niej tylko Katarzyna. Robert spędza czas u swojej matki. Syn i córka nie przyjeżdżają do domu na wakacje.

Katarzyna podejmuje decyzję o rozwiązaniu rodziny zastępczej.

Wraca mąż, córka...syn. Katarzyna przechodzi na rentę zdrowotną. Odwiedza Nicolę w domu samotnej matki. Nicola rodzi córkę.

Dom małego dziecka. Słońce w całym pomieszczeniu, małe łóżeczka, na jednym kartka "Nadia córka Nicoli"
obok, na krześle siedzi młoda kobieta.
- Będziesz się nazywać Zuzanna.

Na parapecie siedzi kot. Szylkretowy.

Zbliżenie jasnej plamy na sierści kota, aż do rozjaśnienia całego ekranu.

31 komentarzy:

Grzegorz pisze...

Wow.. czy tak naprawdę stać się mogło.. czy to jest tyko scenariusz filmowy..?

Beata pisze...

Grześ...real, real...

Mijka pisze...

real...niestety coraz częstszy i niekoniecznie z udziałem rodziny zastępczej....w tzw normalnych też się zdarza.
ale o tym się nie mówi,bo jakże to?
cholernie to przykre.

Beata pisze...

Prunnella chciała "zastępczość"...

srebrzysta pisze...

życie pisze takie scenariusze, że nikt by nie wymyślił... ja wolę te optymistyczne, ale życia oszukać się nie da...

slawkas pisze...

Opowiedzieć życie w kilkunastu obrazach - mistrzostwo. Zmusić do zadania sobie paru pytań - mistrzostwo jeszcze większe.
Refleksja na szybko - to, czy postępujemy dobrze, zalezy głównie od okoliczności, a nie od intencji. Po owocach...

Beata pisze...

i po nasionach...

do_lustra pisze...

Nie jestem pewna czy dobrze zrozumialam.
Ty, Beato, bedac matka zastepcza innym odradzasz taki krok?

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Ech, tych scenariuszy są setki, tysiące. Większość przemilczanych. Bo jak to tak?

Prunnella pisze...

Wiesz, co bo to chyba nie jest dobry pomysł, żeby po stracie dziecka, zapełniać jego miejsce, zamiast przeżyć żałobę...
I o ile wiem ośrodki odradzają, a nawet się na to nie godzą.

Beata pisze...

Do_lustra - ten opisany przypadek to była forma adopcji, nieprzemyślana, impulsem podyktowana.
W Polsce szkolenia na rodziny zastępcze, czy adopcyjne, nadal sa prowadzone w sposób nieodpowiedni, często przez niekompetentne osoby. Najważniejsze, co słyszę na tych szkoleniach to "wystarczy być, wystarczy kochać", a to nieprawda...
Wszystkie moje spostrzeżenia i propozycje zmian wysłałam kiedyś do ministerstwa, bo trwały prace nad ustawą o rodzinach zastępczych...PIS nie zdążył a PO zawiesiło prace nad ustawą...
dlatego odradzam, a ten kto mi nie uwierzy i zdecyduje się zostać ciocią, wujkiem ma oczy szeroko otwarte, nie boi sie biurokracji i po prostu się do tej pracy (bo to praca jest) nadaje:)
jednak
tak przeciętnie co dwa miesiące dostaję informacje o rozwiązaniu jakiejś rodziny, o tym, że nasi wychowankowie powielają życie rodziców, o źle dobranej rodzinie... świata nie zbawię wiem, ale trzeba próbować, tylko oczy miec otwarte i nie ufać, nie ufać...

Beata pisze...

Prunnella, jak sie nie godzą jak mają depresję kadrową!
sa takie ośrodki, które przyjmują "spady", to znaczy tych, którzy nie przeszli testów w ośrodkach o dobrej renomie, a tam jakoś dostaja kwalifikację i dzieci...

Beata pisze...

Szeherezada, to niepoprawne jest, tak jak niepoprawne było mówienie o tym, że za pracę w rodzinnym pogotowiu należą sie pieniądze (bez zwolnienia lekarskiego i urlopów), to wstyd, że rodziny zastępcze chcą więcej pieniędzy, one mają pracować z misją, a nie dla kasy. głupota

do_lustra pisze...

Ja sie tylko upewnialam, bo nie byam pewna czy dobrze odczytalam Twoje intencje.
A Twoje zdanie oczywiscie bardzo szanuje, bo jak malo kto masz prawo o tym mowic.

Beata pisze...

dobrze odczytałaś, Do_lustra, w tym jest zawarte i TAK i NIE, bo tak jest potrzebne dla dzieci, a nie - dla organizacji i instytucji, które sie organizacją zajmują...

W Polsce już od dłuższego czasu nie ma w domach dziecka sierot naturalnych, sa tylko dzieci z tak zwanej patologii, często zbyt szybko zabierane z domów rodzinnych...i tymi dziećmi nikt się nie zajmuje.
Ostatnio usłyszałam, że wszystkie dzieci idące do rodzin zastępczych powinny być przebadane pod katem molestowania seksualnego (w dzieciństwie), nikt tego nie robi...nie ma narzędzi, fachowców...

do_lustra pisze...

Ciezki temat. Ciezki i prowokujacy do "niepoprawnych" wnioskow.
Te dzieciaki zasluguja na szanse. Ale Ci, ktorzy im ja daja, powinni byc swiadomi/uswiadomieni, ze dana szansa moze nie byc wykrzystana, ani doceniona.

Beata pisze...

Tak.

Anonimowy pisze...

Witaj Beato, niestety, tak to pewnie będzie wyglądać w wielu wypadkach. I dlatego uważam, że draństwem jest ustawa antyaborcyjna wymuszająca rodzenie się kolejnych niechcianych dzieci. Poza tym jak czytam, to często odbiera się dzieci rodzinom biednym, natomiast daje o wiele większe pieniadze rodzinom zastępczym. w rezultacie niszczy się więzi rodzinne, naturalną rodzinę, dlatego tylko że jest biedna. Najlepiej gdyby rodziły się dzieci chciane, a biednym rodzinom państwo pomagało. Powinien byc położony nacisk na antykoncepcję, a w ostateczności powinna być dozwolona aborcja.
Dobrze to ukazałaś, że adopcja może zniszczyć całą rodzinę.
W żadnej mierze nie powinna być też promowana wielodzietność, bo to często oznacza tylko biedę.
Wiesz, mam poglądy lewicowe, więc jak już się dzieci urodzą, nawet te niechciane, to jestem za tym, żeby państwo zadbało, żeby mialy jak najlepsze szanse, ale jestem przeciw, żeby zachęcać do rodzenia niechcianych dzieci.
Pozdrawiam. Maria Dora

Beata pisze...

Mario Doro, mam na co dzień kontakt z młodzieżą niepe lnosprawna w stopniu lekkim, oni nie chcą korzystać z antykoncepcji, dziewczyny chcą miec dzieci, bo to fajne, bo mozna zatrzymać chłopaka, bo dzieci są "słodkie", seks z chłopakiem to często jedyna forma komunikacji z nim, chłopcy deklarują, że gumek nie zakładają (albo uzywają wielokrotnie, np. płuczą), bo gumka to...
oczzywiście generalizuję, ale tak to statystycznie:) wygląda...
polityka naszego państwa nie daje zielonego światła dla antykoncepcji taniej, dostepnej. Wiele z moich uczennic nie pójdzie do ginekologa, bo to wstyd.

Tak w Polsce również, zbyt szybko zabiera się dzieci z domów rodzinnych, powinien tam wchodzic pracownik socjalny codziennie, na kilka godzin...nie ma ludzi, nie ma pieniędzy.
Do rodzin zastepczych powinny trafiac dzieci do 10 roku zycia, te starsze, często sa "niereformowalne", ale ich indywidualna adopcja zastępcza powinna byc możliwa...oj, długo by pisac...

Neskavka pisze...

Adopcja powinna być przemyślana,rozważone wszystkie za i przeciw.
Nie może być spowodowana impulsem,odruchem czy też tylko chęcią papełnienia pustki.
Bo można skrzywdzić dziecko ale i siebie przy okazji.
I czegos nie rozumiem w tej historii...

Mijka pisze...

o adopcji kiedyś napiszę,bo po sąsiedzku mam taki przypadek..
Neska..ja też czegoś nie rozumiem,bo można było bardziej próbować..nie wiemy nic o terapii,czy były spotkania z psychologiem,rozmowy..mnie tego tu zabrakło.

Neskavka pisze...

No właśnie!

Grzegorz pisze...

Odbiegając od tematu dyskusji, to mógłby być scenariusz do filmu, jakich wiele jest w Polsce obecnie kręconych.

Beata pisze...

12ty akapit = terapia!

do_lustra pisze...

"Katarzyna i Nicola idą na terapię. Po roku zostaje na niej tylko Katarzyna."

Czytanie ze zrozumieniem to nie jest jak widac powszechna rzecz. Wykonywana profesja tego tez nie gwarantuje.

do_lustra pisze...

To taka ogolna uwaga jedynie.

Mijka pisze...

aaaa jest faktycznie.
ale może to za mało to raz, a dwa-powinna iść cała rodzina.nie tylko matka i córka.
i widać kiepska terapia,skoro została tylko Katarzyna.

Mijka pisze...

niektórym widzę świat zatrzymał się na etapie trollowania.
niektórzy wyrastają,inni powinni iść na terapię.eot.

Anonimowy pisze...

Beato, jeżeli ktoś nawet niepelnosprawny chce mieć dziecko, to jak sądzę, nie powinno mu się tego bronić, ale jedno dziecko, co najwyżej dwoje, a nie sześć!
Poza tym, mnie chodzi o sytuację, gdy biedne kobiety nawet by usunęły ciążę, gdyby to było legalne, a tymczasem są nawet wypadki, ze rodża po 10 dzieci i umierają z wycieńczenia, bo niedozywione. Taki wypadek przecież był.
Wiesz, jak takie troche niepelnosprawne dziewczyny chca miec dzieci, to nie powinno im się tych dzieic zabierać, tylko powinny być z małymi dziećmi pod jakąś opieką żeby dziecku nie zrobiły krzywdy.
Trudne sprawy.
Maria Dora

miauka vel florist pisze...

trudny temat.
My nadal bezdzietni... i z odwaga na poziomie ujemnym.

Nie wiem. Wydaje mi sie, ze niepelnosprawni dzici miec nie powinni. Wierze, ze bardzo by kochali i dbali o niemowle. Dziecko jednak rosnie i jak taka niepelnosprawna psychicznie para, pioraca kondomy, ma sobie poradzic z nastolatkiem... nie wiem, nie mam wladzy dzieki Bogu by o takich sprawach decydowac. Tchorz jestem.

Beata pisze...

jak nieubezwłasnowolnieni - to mogą mieć...