25 maj 2009

pewien

niemiecki psycholog wysunął teorię, że
nie można w pełni zostać adopcyjnym rodzicem nigdy...
bo zawsze będziesz drugi/druga

niby nic odkrywczego, z tym - drugi
ale
denerwującego, bo uważa ten pan, że nie wolno mi chcieć być tym rodzicem
nie wolno mi kraść tego dziecka, biologicznej matce
bo ono nigdy nie będzie moje

co innego, jeśli chcesz zostać matką adopcyjną dziecka niepełnosprawnego... tu
możesz chcieć, dostajesz błogosławieństwo

a mnie, wrodzona moja przekorność, mówi - a dlaczego?
bo to upośledzone, co? nie ma emocji? nie czuje? jest mu wszystko jedno?
olać faceta
nie wierzyć mu
nie wierzyć

29 komentarzy:

Mijka pisze...

nie.

Beata pisze...

a co jesli?

Mijka pisze...

Nie wierzyc facetowi, robic swoje sercem. O to mi chodzilo.serce ma kazde dziecko, nawet to mocno uposledzone.
nie maja go czesto dorosli.

slawkas pisze...

Gdy stykam się z osobami upośledzonymi, to chwyta mnie za serce właśnie bezpośredniość i siła ich emocji.
A w opiece, w emocjonalnym zaangażowaniu nie ma pjęcia takiego jak kraść. W miłości nie ma litości. Olać mundrołka.

Stardust pisze...

A co ten kretyn radzi zrobic w przypadku kiedy dziecko pokocha rodzicow adopcyjnych? Czy na to tez ma rozwiazanie? Rece opadaja.

Mijka pisze...

dokladnie Star.

kiciaszara pisze...

Nie zgadzam się z tym w żadnym razie !!!
A mam na to żywy przykład we własnej rodzinie. Mój syn został wychowany przez mojego męża, który nie jest jego biologicznym ojcem. Ale niech mu ktoś powie, że jego tata nie jest jego prawdziwym tatą to mu oczy wydrapie. A swojego biologicznego ojca zna i ma go w czterech literach. I taka jest prawda a nie jakieś dyrdymały domorosłych psychologów.

Szeherezada Stiepanowna pisze...

Przeczytać, zapomnieć. Serce wie.

Beata pisze...

właśnie...ale zasieje taki, jeden niepewność, zadrę wsadzi i człek się gryzie

Mijka pisze...

ale masz nas tak?
nie gryź się!!!!

Beata pisze...

oj, Mijka :)
masz rację,siebie trzeba słuchać, ale takiego pajaca drukują w gazetach

ale

dostałam sliczne życzenia smsem od mojej dawnej wychowanki...jedna z piętnastu, liczy sie jakość nie ilość, wiem, ale tak naprawdę jej dałam najmniej a ona...pojade do niej na Dzień dziecka:)

Mijka pisze...

drukują a ciemna masa czyta..kurde.

pojedź pojedź:)))))

Stardust pisze...

--> Beato, bo ludzkich uczuc nie da sie skatalogowac, a co i rusz jakis duren probuje. Jedz do tej wychowanki, to piekne, ze wyslala Ci zyczenia z okazji DM. I to wlasnie dowod na to, ze nie co napisalam wczesniej.

perdo pisze...

nie przejmowac sie, robic swoje, kochac i byc kochana.
A co do teorii - wiesz, ze 99% teorii tworzonych jest na potrzebe udowodnienia ideologii. Wiec w dupie miec i wybierac jedynie te madre ;-)

Beata pisze...

Stardust - :)
Pedro - nie przejmowac się, robić swoje, kochać, ale nie wiesz czy jestes kochana... kiedyś pewna mądra Bożena powiedziała mi:
"masz być trzygwiazdkowym hotelem, nie musza cie kochać" - kurna, sprawdziło się!

Prunnella pisze...

Kompletnie nie znam się na byciu matką adopcyjną, ale Beata, jakie to ma naprawdę znaczenie, co ktoś napisał.
Ważniejsze, To co Ty czujesz i dzieci.
Ja nawet wierzę, że one mocno odczuwają istnienie tych "prawdziwych", na takiej zasadzie jak mocno odczuwa się bolący ząb, macasz i nie możesz przestać o nim myśleć, ale czy to znaczy, że go kochasz?

Beata pisze...

Prunnella - kiedy niestety ziarno zasiał i czasami myslę, że może ma rację, kiedy po raz piędziesięciotysięczny słysze pytanie - kochasz mnie? "kocham" - ja ciebie też! a potem - kłamie, oszukuje, krzywdzi się i innych, nie dotrzymuje słowa... a ludzie historie przynoszą, podobne, bolące...
tak tylko sobie gadam, bo nic teraz nie zmienię i pewności jutra miec nie będę

Pistacjowy Kosmita pisze...

Nie mam zamiaru krytykować pana niemieckiego psychologa, bo takie tam wyjęte z kontekstu zdanie, nie znaczy jeszcze, że się całkiem myli. Nie wiem o kogo chodzi, nie czytałem, nie oceniam. Nie podoba mi się sama forma "twoje/moje" dziecko. Uważam, że w jakimś sensie, wszystkie potrzebujące miłości dzieci są NAS WSZYSTKICH, a z drugiej strony, ani te biologiczne, ani te nie biologiczne nie są nigdy: moje, Twoje, nasze. My ich nie posiadamy. Posiadać to można rzecz, nie drugiego człowieka (chyba, że uznajemy zasady niewolnictwa). Z moich doświadczeń wynika, że większość rodziców (nie dzielę tu na biologicznych lub nie) często o tym zapomina. Kochać i być kochanym nie równa się posiadać i być posiadanym. Skończyłem :)

Beata pisze...

Pistacjowy :) ok, masz rację, nie podoba mi sie tylko, że mogę posiadać niepełnosprawnego, a zdrowego juz nie...
bo niepełnopsrawnego posiadam w imię wyższych celów, a zdrowego żeby zaspokoić siebie, własne cele... i z tym niekoniecznie sie zgadzam

Anonimowy pisze...

Rozumiem. To jest taki mały niuansik, który zmienia jakby cały kontext. I domniemając, że doskonale rozumiem co w tym niuansiku zawarłaś, zgadzam się i czuję z Tobą na 150%. Bardzo pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Zapomniałem sie podpisać. Pistacjowy Kosmita w skrócie PK.

Lorenza la Magnifica pisze...

Ale o czym mowa. Własne też mowią "kocham" a kłamią, kręcą, na złość odmrażają sobie uszy razem z głową.

Beata pisze...

Lorenzo, pewnie tak, chociaż Junior gadał prawdę aż do bólu :)a Wu, z autyzmu nie kłamie :)

a mnie denerwuje PODZIAŁ, nie wiem jak to nazwać :( to, że dziecko niepelnosprawne mogę adoptować, zawłaszczyć nim, ukraść go, wg pana psychologa z Niemmiec, bo robię to dla wyższych celów, ale gdy wezme sobie zdrowe dziecko i każę mu mówić do siebie mamo, popełniam błąd, kradzież, przęstępstwo, emocjonalnie to dziecko jest rozdarte
ja to odbieram tak, że uposledzonemu wsio równo, kto sie nim opiekujem a to nie jest prawda!

Pistacjowy Kosmita pisze...

Ja myślę, że to wszystko wypływa z takiego założenia, że ludzie, którzy decydują się na adopcję lub zastępstwo rodzicielskie nad dzieckiem niepełnosprawnym robią to tylko i wyłącznie dla dobra tego dziecka, czyli bezwarunkowo. Nie twierdzę, że tak jest lub nie. Interpretuję jedynie cytowane przez Ciebie opinie pana psychologa, tak jak je rozumiem.

Beata pisze...

głupie to jest!

Beata pisze...

nie może to byc prawda...

perdo pisze...

Beata - ja sie tez gleboko po niektorych jazdach mojego osobiscie_urodzonego
wchodzacego_w_okres_dojrzewania nastolatka czy mnie kocha. To normalne niestety, ze czasami paskudy z nich wychodza. Ale ja z kolei przychylam sie do opinii niektorych psychologow, ze dziecko jest wredne, wtedy, gdy czuje sie bezpiecznie i wie, ze i tak bedzie kochane. Wiec tego sie trzymajmy ;-)
Jestes wielka i tyle. No!

Beata pisze...

my jestesmy wielkie!!!!!!!!!!!!!!

RUDA pisze...

Beato.
Może Ci sie narażę, ale domyslam się o kogo Ci chodzi. A nawet jesli o kogoś innego, to raczej przychylam się do interpretacji PK. I wydaje mi się, że ogólnie chodzi o intencję adopcji. Jesli adopcja jest tylko i wyłacznie po to, zeby pomóc dziecku i jest bezwarunkowa to ok. Ale jesli chcemy zaspokoic swoje niespełnione instynkty rodzicielskie, jesli nie informujemy dziecka adopcyjnego o biologicznych rodzicach, jeśli w swiadomości dziecka jesteśmy jego jedynymi rodzicami, to to jest kradzież według niego. Bo jemu chodzi o pamięć i szacunek dla tych, którzy poczeli i urodzili dziecko. Bo uważa, ze każdym rodzicom,w zwiazku z samym tylko faktem poczęcia i urodzenia,należy się za to szacunek, bez oceniania ich postawy jako rodziców.
Można się z tym zgadzać lub nie, bo podejście kontrowersyjne jest.

Natomiast jesli chodzi o moje osobiste zdanie, to CHRZAŃ TO!
Moim zdaniem to, zadna ujma być tą DRUGĄ (bo to fakt) Bo nie kolejność a jakość się liczy.
A u Ciebie to PIERWSZA JAKOŚĆ!
Nieodmiennie szanuję Cie za prawdziwość i wytrwałośc.
:-***