4 mar 2012

Czy kitesurfer powinien zapłacić za akcję ratowniczą?

Jeśli wypłynął bez zgody władz Arabii to tak. 
Tak samo wszyscy ci, którzy idą na Giewont w japonkach, albo w sweterku na Śnieżkę i mówią, że sobie poradzą a za dwie godziny dzwonią, że bardzo przepraszają ale nie potrafią sami wrócić.
Bo tu nie chodzi tylko o koszty ale o narażanie życia ratowników.

14 komentarzy:

silka pisze...

Zgadzam się. W trakcie ludzkiego życia, jedynego jakie mamy, umiejętnością przewidywania powinniśmy rozwijać mózg. W końcu to dzięki niemu zawiązujemy sobie buty i oddychamy.

Casablanca pisze...

Tez sie zgadzam,ze granica pomiedzy szalenstwem i glupota jest bardzo cienka, a ratownicy moga w danym czasie byc potrzebni w innym miejscu, ze o narazeniu zycia nie wspomne.

Iva Pas pisze...

ja się cały czas zastanawiam na przyrządem do nadawania sygnału SOS, który wymaga od odbierającego sygnał umiejętności przeliczania współrzędnych, w czym wyręczał ich Polak będący w Polsce i jaki jest sens posiadania takiego przyrządu, który pozwala na odnalezienie człowieka wzywającego pomocy - po kilkudziesięciu godzinach? Miał wielkie szczęście, że żyje.

tuv pisze...

dokładnie tak.

Brittabella pisze...

Tak jest!

Anonimowy pisze...

A kto mialby oceniac, czy dany wypadek byl wynikiem lekkomyslnosci?

Mysle, ze jedynym rozwiazaniem jest odpowiednie ubezpieczenie, z ktorego pokrywane bylyby koszty akcji ratunkowej. Brak ubezpieczenia z automatu powodowalby obciazanie kosztami akcji ewentualnej akcji ratowniczej. To byloby jasne kryterium.

AA

Boing pisze...

A może by tak prywatne ubezpieczenie ;) ?

retro77 pisze...

Święta racja - wkurzają mnie tacy ludzie co w sweterku .......... Miłego Dnia :))

Verónica pisze...

hm, wchodzenie na ten przykład na giewont w klapeczkach JEST przejawem lekkomyślności.
i tu nie ma co kombinować z kryteriami.

Margarithes pisze...

Dlaczego miałby nie zapłacić? przecież takie imprezy się ubezpiecza... chyba, że to szaleniec

Anonimowy pisze...

Veronico, a wyjscie zima na Babia Gore w dobrym ekwipunku? Albo chocby na Barania Gore i pobladzenie w zaspach? To dwa przyklady sprzed miesiaca - trzeba bylo poczytac komentarze pod informacjami o tych wydarzeniach. Dla wielu chodzenie po gorach jest glupia i zbedna fanaberia, wiec za ewentualne akcje ratunkowe GOPR czy TOPR platnosc powinna byc wg nich obligatoryjna.
Stad moje pytanie o kryteria. Bo dla roznych ludzi sa one rozne.

AA

clou pisze...

Za prywatne fanaberie płacić powinni sami autorzy takowych i nikt inny. "Wzruszają" mnie akcje poszukiwania sponsorów na jakieś indywidulane-egotyczne i kosztowne przygody. Nawet palcem nie powinno się ruszyć dla ratowania ludzkiej głupoty, egotyzmu, hucpy i tupetu. Trzeba wszak dać szanse zadziałania selekcji naturalnej ....

Verónica pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Verónica pisze...

i imho: najlepszy komentarz: >>LINK