13 mar 2012

bez morza ani rusz

już kiedyś pisałam, że muszę zerknąć na młerze codziennie, że specjalnie wybrałam takie a nie inne miejsce pracy (właściwie to powinnam pracować w Kapitanacie Portu...), że specjalnie jeżdżę taka a nie inna trasą do pracy... Czasami mogę nawet o 7.00 połazić po plaży, uwielbiam to, gdybyż tak mógł wyglądać raj...

rano...
i znowu wczesny ranek

i po południu...

11 komentarzy:

Kwoka pisze...

Takie " młerze" widziane okiem TUBYLCA (tambylca, raczej ) bardzo mi się podoba ( o nietypowej porze dnia i roku ). I wzruszające przywiązanie do "STRON OJCZYSTYCH " ( wprawdzie to zwrot z piosenki o góralu, ale co tam... ) ;))

retro77 pisze...

Zazdroszcze Ci - uwielbiam morze - pozdrawiam :))

Too-tiki pisze...

chcę do Ciebie:)

Anovi pisze...

Młerze widuję codziennie z okna mojego biura :) Mam przepiękny widok na zatokę :)
Oraz prawie co weekend lądujemy na trasie Żabianka-Sopot-Jelitkowo :)

A przez rok mieszkaliśmy na XI piętrze pewnego bloku i widok miałam nieprawdopodobny :) Tylko to był jedyny plus tegoż mieszkania :/

silka pisze...

Ech, a ja marzę o o kolejnych wakacjach nad Huronem. Też jak młerze :/

Beata pisze...

ale co tam!

Beata pisze...

oj, zazdrość!

Beata pisze...

chodź!

Beata pisze...

nieeeeeeeeeeeee, okno z widokiem? w pracy widzę głównie dźwigi portowe, ale to też lubię:)

Beata pisze...

codzienność jest lepsza:) nad młerzem wakacje zbyt ludne:(

Kamyk pisze...

Ale Ci zazdroszcze :)))) Kocham Baltyk, a tak rzadko udaje mi sie tam dotrzec...