29 paź 2011

w żółtych płomieniach liści...

u Anabell podpatrzyłam, w internecie znalazłam ściągę i proszę:)

gotowam, pogańskim zwyczajem, prezent na groby bliskich zanieść.
niestety, nie miałam czerwonych liści klonowych, u nas jeszcze pełno zielonych i żółtych, moje róże w zielonościach





Zapatrzony Kevin... mamy kota, mamy ogień, Baba Jaga też sie znajdzie:)


no i najwyższy czas na piosenkę



9 komentarzy:

anabell pisze...

I bardzo dobrze Ci wyszły. Jeśli masz czerwoną farbę w sprayu to możesz różyczki nią spryskać.
Ciekawe o czym kocisko duma, gdy tak się wpatruje w kominek.Siedzi blisko, więc mu ciepło, może marzy o tym, by znów było lato?
Miłego, ;)

galopek pisze...

Ekstra pomysł!!!Pierwszy raz widzę w taki sposób zrobione róże z liści.Muszę poszperać na necie za instrukcją :)
P.S. Cichutko zazdroszczę kominka ;)

Kwoka pisze...

OOO !! - jakie piękne stroiki - naprawdę podziwiam ! I w ogóle wszystko na zdjęciach, łącznie z piosenką, którą sama miałaM CHĘĆ ZAMIEŚCIĆ, bo bardzo na czasie, choć już taka dawna...

Nivejka pisze...

Zdolniacha!

zgaga pisze...

No masz! Następna manualnie zdolna... Czuję się w mniejszości narodowej, buuu!
A przy tej piosence zawsze mi łzy płyną, nie wiedzieć czemu... Ale uwielbiam!

silka pisze...

Ja też jako doświadczona poganka, gotowam kobznąć się na groby. A kFiatki ładne, kot tysz.

Mijka pisze...

chyba jednak pozbieram liście...bo wszyscy cuś tu robią!

Iva pisze...

przepięknie:)

Anovi pisze...

Zgaga nie becz, jestem z Tobą! Będzie raźniej bo jesteśmy we dwie o!