3 sie 2011

Tolerancja

W górach, oprócz szukania gór oraz zaciskania więzi między opiekunami i dziećmi z rodziny zastępczej, mieliśmy do wykonania kilka zadań opiekuńczo-wychowawczych.
Wykonaliśmy je
jednak
przy okazji
upewniłam się,
po raz nie wiem który,
że
niepełnosprawność
ciekawi
ale głównie
straszy?
obrzydza?
zniesmacza?

kiedy Ka była na placu zabaw i korzystała z trampoliny dzieci rezygnowały z trampoliny
kiedy wchodziła na zjeżdżalnię one z niej uciekały
nie wpuściły jej na huśtawkę
nie chciały dać zabawki

tak było w trzech różnych miejscach
z różnymi, przypadkowymi dziećmi
Ka ma "dziwne" oczy, dorobione powieki dolne i górne, ale przecież to nie może być powodem odrzucania, bo nie spotkałam się z takim jawnym lękiem przed Ka, u nas.

Widocznie w górach miałyśmy pecha.

26 komentarzy:

anabell pisze...

Dzieci są takie jak ich rodzice. To rodzice kształtują dzieci na swoje podobieństwo. Większość dorosłych nie wie jak się ma zachować gdy widzi osobę niepełnosprawną , zwłaszcza z jakimiś "defektami" neurologicznymi. Z miejsca zakładają,że dana osoba jest upośledzona umysłowo, więc lepiej się odsunąć, bo nie wiadomo co zrobi. A dzieci to obserwują.Córka mojej sąsiadki miała defekt dermatologiczny- miejscami jej skóra wyglądała jak rybia łuska, a zwłaszcza na wierzchu dłoni i żadne dziecko w klasie nie chciało z nią siedzieć w jednej ławce, "bo ona ma obrzydliwe ręce". Podobno wszyscy mają zakodowany lęk przed "innymi".
Miłego, ;)

Beata pisze...

Anabell, wiem, mam ucznia, którego dzieci nie toleruja, bo jest...brudny, niemodnie ubrany

Poza tym to całkiem "normalne", że sie jednych lubi innych nie, ale tak jakoś wyjątkowo duzo tego nielubienia było w górach, jakas komasacja, przypadek pewnie

galopek pisze...

Beato nie chce tu pisać eseju ale chętnie napisałabym "emalie".Nie korzystam z outlooka. Jak masz ochotę, poproszę o odzew na madzikandres55@tlen.pl
Pozdrawiam!

zgaga pisze...

Widać wczasowicze pożądają wyłącznie ,,pięknych'' widoków... Na tej samej zasadzie niektórzy nie życzą sobie grubasów na plażach!

Margo pisze...

Brak wychowania i proszę... rosną nam pokolenia homofobów, ignorantów... przykre

Ostatnio zaczepiałam w supermarkecie dziewczynkę z wodogłowiem - obie byłyśmy uhahane, a mama z przygnębionej rozkwitła, że hoho


Ludzie chcą widzieć tylko piękno, a to tylko przykrywka pustostanu

piękno jest czymś zupełnie innym niż im się wydaje, niektórzy przez całe życie nie dotknęli piękna


ot!

Mała Mi pisze...

Przykra sytuacja... jednak myślę, że dzieci nie miały nic złego na myśli... one tak nie robią... nie chcą specjalnie krzywdzić...

Dużo sił Wam życzę :)

P.S. Beato :) i rzeczywiście masz taką chwilę raz w tygodniu? :) dajesz radę?

miss pisze...

Mała Mi - może i nie miały nic złego na myśli, ale tu jest właśnie ten moment, kiedy powinni wkroczyć rodzice i zareagować... gdyby tylko chcieli i wiedzieli jak...

tuv pisze...

Przykre;/.
Rodzicom się nie chce,bo prosciej olać problem,wszak są na wakacjach ,nie?
po drugie - może tamte dzieci się znały (w tych trzech róznych miejscach)a ona była z zewnątrz i to już kłopot bo inna i nieznajoma.

a we Francji to czytałam że gdzieś zaprostestowali mieszkańcy że nei zyczą sobie w konkretnej kamienicy STARYCH ludzi ,bo dzieci ich sie boją....

Nivejka pisze...

Przykre, ale niestety prawdziwe...

diesel pisze...

beata , anabel ma racje , ale ja bym powiedzial ze to nie koniecznie "nie lubienie" wrecz wiecej "obawa" przed czyms czego nie znaja.
Dzieciaki sa z mamulkami i tatulkami wlasnie na urlopie i to juz moze zmienia cala sytuacje dla dzieciaka... bo juz to nie norma...

Anonimowy pisze...

Reasumując.

Słusznie Beata zuważyła , że na Kaszubach pewne rzeczy się nie dzieją. Z prostej przyczyny. Przypomnę po raz kolejny. Chrześcijańska tożsamość , poczucie obowiązku uczestniczenia we mszy świętej wspólnie z dziećmi i wnukami i pielęgnowanie tego pięknego zwyczaju , przynosi w rezultacie wspaniałe owoce. Młodzież i dzieci nie doświadczają zagubienia , a tolerancję , zrozumienie i szacunek dla rówieśników okazują na codzień , w każdej sytuacji. Taka gmina.
Oczywistym jest , że to rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci , dlatego ze zgrozą i zarazem ze smutkiem uświadamiam sobie , po przeczytaniu notatki , jak wiele zaniedbań istnieje w tej dziedzinie w stolicy :).
Wielkie i kolorowe tipsy , coraz doskonalsze elektroniczne gadżety , pokusa związana z modą , sztuka konsumpcji bezy na przyjęciach organizowanych dla przedszkolaków , nie mówiąc o prawdziwych bankietach dla 18-latków , wszystko to przesłania widok na potrzebę akceptacji troszkę innych dzieci , zaś wrażliwość młodego człowieka skierowana jest na spełnienie własnych , egoistycznych kaprysów w towarzystwie samych swoich.

Czester Miczel

Anonimowy pisze...

Czester, a Pan gada, gada, gada...

Beato, Ka ma Ciebie, ma Was. I mysle, ze ma dzieki temu wiecej szczescia niz niejeden z tych normalnych dzieciakow, czmychajacych na jej widok.

AA

ps. dzieki i przepraszam.

Kwoka pisze...

Nie potrafię lepiej tej kwestii omówić niż Anabell, a też tak uważam. W pierwszej chwili już miałam napisać identycznie, także ,jak Niwejka, czyżbym nie miała zatem własnego zdania ? Mam właśnie bardzo podobne, a na pewno współczuję Wam, choć nie wiem, na ile Ka jest wyczulona na takie reakcje? Ale ta rejonizacja problemu to już chyba przypadkowy zbieg okoliczności, bo dzieci przecież ogólnie są spontaniczne, a i okrutne też bywają w swych odruchach. Przecież z własnego dzieciństwa pamiętam objawy niechęci, choćby tylko, wobec rudych, grubasków, okularników , itp. I chyba nie tylko JA o tym wiem , a czasy przecież były inne ?

Beata pisze...

Kwoko, Ka stoi przy nich i prosi "pobaw się ze mną", albo patrzy na mnie rozzalona, albo kucnie z boku i czeka... Miałysmy pecha, że akurat na tym wyjeździe tak nam sie przytrafiło. Zazwyczaj jest inaczej. Czasami jeżdżę do Gdyni, na plac zabaw, na plaży i tam muszę uważać, bo zawsze się znajdzie jakaś dziewczynka, która się nią "opiekuje" za bardzo:)

Ale zaznaczam, nie jestem za integracją za wszelka cenę, Ka najlepiej sie czuje "ze swoimi".

Beata pisze...

AA, ja tez dzięki, a za co?

Beata pisze...

Diesel,Miss, Mała, no tak, tak sobie troche żalu wylalam:)

Beata pisze...

Nivejko, tak.

Beata pisze...

Tuv, to z tą Francją to juz przegięcie...

Beata pisze...

Zgago, kurna, to ja na plażę nie moge:(

Beata pisze...

Czester, jak Ty dobrze znasz moją gminę...

Too-tiki pisze...

naprawdę taka jest Wasza Gmina?
mam się cieszyć że dzieli nas prawie 1000 km;)))

Beata pisze...

Too, to było powiedziane z podziwem i przekąsem:) tylko nie umiem dodawać kąśliwego usmiechu:)

Anonimowy pisze...

Beata , znam , Kociewie również .

Czester Miczel

Anonimowy pisze...

Ta notka jest jedną z najbardziej istotnych. Nie znam się na poruszonej, jakże ciężkiej materii ale intuicyjnie odczytuję większość komentarzy jako bardzo powierzchowno-politycznie-poprawne... z płyciutką refleksją. Sam mam problemy gdy napatoczę się na jakiegoś "odmieńca" (bez woli obrażania kogokolwiek ale dla wyjaskrawienia ludzkich reakcji). Po prostu mamy to w genach, że od czegoś odmiennego, nieopatrzonego dystansujemy się. Zapewne to instynktowne reakcje, jakiśatawizm. Wiele osób po prostu nie ma treningu - tzn nie miała okazji się "opatrzyć" z takimi formami odrębności. Wszak nie wiadomo co stoi za raptownie napotkaną innością, poza aspektami estetycznymi np. czy nie grozi jaiś eksces w zachwaniu takiej istotki. Niejednokrotnie to zapewne też asekuracja przed przywiązaniem się takiej osoby do nas... pamiętam ,jak licealistą będąc, przez dłuższy czas wręcz uciekałem od chłopaka, który miał wyraźną frajdę z pomysłu kolegowania się ze mną ale miał niefart wydzielania z ust fetoru - wszak też formy jakiejś inności. Empatia i kindersztuba to efekty wychowania ... odpowiedniego przekazu wartosci ale i napotkania w życiu sposobności przebycia odpowiednich prób. Być może ci ludzie "z gór" nie mięli okazji? Wszelako przy obecnym tryumfującym dążeniu do hedonistycznych zadowoleń będzie Wam coraz trudniej ... ja bym szukał i montował społęczną niszę dla Ka. Szkoły integracyjne są jedną z metod zaradzenia trudnym sytuacjom ale też podniesienia człowieczeństwa u "normalnych". Z podziwem oserwuję Twe Dzieło i czuję się mały w jego obliczu ...
Serdecznosci - Clou

Beata pisze...

Clou - Ka chodzi do szkoły specjalnej, integracja nie dla niej (ja pracuję w integracji)

Beata pisze...

Czester, chyba mnie naprowadzasz na jakis trop...ale mi nie wychodzi:(