2 sie 2011

reszta

czas na rozliczenie z górami, zbieramy rachunki, opisujemy je, taki był warunek przyznania dotacji do wyjazdu, program mimo deszczu i mgły zrealizowaliśmy w 99%. Jesteśmy z siebie dumni. Jesteśmy dumni z dzieciaków, były..."grzeczne", to znaczy grzeczniejsze od dzieci spotykanych na szlakach. Właściwie mogę uczciwie powiedzieć, że były  i d e a l n e. Ka z wrażenia zrobiła kupę w majtki już w progu domu:) (a pokonała trasę na Rusinową Polanę, tam i nazad, od strony Palenicy Białczańskiej, w deszczu bez żadnych problemów:)


 dobra, dobra, czasami nie padało:)

tu padało po południu i tu minęłyśmy się  z Mijką  w wozach , ja w dół ona w górę, jaki ten świat mały, ale żeby było ciekawiej, to było nasze pierwsze w życiu spotkanie :)


tu padało na powierzchni

tu jeszcze nie pada


a w realu
szara rzeczywistość
raczej mroczna, czarna
Ten Żyd, Jezus, to narobił...
wspominam Powstanie Warszawskie,  jako niepotrzebny zryw, klęskę, ogromną tragedię, z roku na rok wydaje mi się, że obchody są coraz to większe, stwierdzam fakt, że się je wykorzystuje do swoich celów i to przez wszystkich. Nie wiem czy co roku premier RP musi składać kwiaty pod pomnikiem...raczej nie musi uważam, bo jest wiele innych powstań, zrywów, klęsk  w naszej historii, które nie ukwieca własnoręcznie, a dlaczego właśnie? A dlatego właśnie, że o tamtych nie wspomniałby Jarosław...

W czasie wycia syren przejeżdżałam przez Toruń. Widziałam wiec i składanie kwiatów...mieli tam kawałek Starówki Warszawskiej?

O Natanku nie pisałam tutaj wcale, naiwnie myśląc, że to marginalna sprawa, a tu proszę, bohater kabaretów, suspendowany, bryka i ma w nosie Dziwisza. Dziwisz na Rusinowej mówił spokojnie.

ale Natanek, albo ludzie natankowi rozwieszali bilbordy o królowaniu Jezusa Chrystusa

Codzienne moje zapytanie, zanim oko otwarłam,  brzmiało: góry widać?

Gór nie widać także z tego miejsca, w którym teraz jestem :) znaczy pogoda, mimo słońca, nadal niedobra, no bo gór nie widać :)
hej!
tfu! teraz już
derh, jo!

10 komentarzy:

Iva pisze...

Miło popatrzeć;))

diesel pisze...

Ehhh no Pogodna jak pogoda, pomarudzic można zawsze. Jak się mówi pogoda jest zawsze o.k. ale ciuchy można inne dobrać ;)
A PW... jak pisałaś, określiłaś "Klęskę" była z pewnością i nadal jest tak nie mam określenia w pl... " selbstzerstörend "....lament?? Juz w szkole Historii nie nawidzialem ;)

Beata pisze...

Iva, miło, ale chciałoby sie widzieć te góry w całości chociaz raz...

Beata pisze...

Diesel, o, lament, bardzo dobre okreslenie

silka pisze...

U mnie pogoda idealna i cisza ... o powstaniu wiec zapomnialam. Tez nie rozumiem o co chodzi w swietowaniu tej wielkiej kleski. A jesli chodzi o Natanka, to z reklam wynika, ze bog ojciec mieszka w Grzechyni. Niech sie zagryza. Tym smieszniej.

Nivejka pisze...

Pogoda jaka jest każdy widzi w telewizorze, ale... nie zawsze tak jest jak oni tam gadają. Wyjazd mimo wszystko udany?:)

Beata pisze...

Nivejko, bardzo:) Wu przezył, a dzieci uznały, ze mozna z nim pobyc kilka dni bez stresu, to najwazniejsze:)

Beata pisze...

Silka, Grzechynia- nazwa prorocza:)

Kwoka pisze...

Cieszą mnie głównie Wasze - ogólnie dobre -wrażenia ze spotkania z górskimi stronami mimo nie najlepszej pogody. Jesteś WSPANIAŁA i dzielna ! :)) A o polityce wolę milczeć, przygnębia mnie... :-/

galopek pisze...

Rewelacja! Jestem tego samego zdania: JESTEŚCIE WSPANIALI I DZIELNI! Ja bym wymiękła i siedziała gdzieś przy kominku w kocyku :)