5 cze 2009

Bóg jako Stwórca i nic więcej

Po dzisiejszej mszy (7.06.)uświadomiłam sobie, że nie napisałam jasno, że Bóg jako Stwórca i nic więcej... oznacza, że Bóg stworzył świat i niestety nie ma (moim zdaniem) wpływu na nic, co się dzieje w naszym życiu. Na jakość dziecka, na chorobę, na śmierć, na biedę, na wojnę, wrednego sąsiada, na nic. Ale to mi nie przeszkadza. Nie wszyscy to rozumieją i mają do Boga jakieś żale...

Absolutnie nie jest to notka inspirowana relacjami Lorenzy wychowawca-rodzic.
Ma jednak z nią wspólny mianownik, albo licznik jak kto woli, a sama Lorenza potrafi być inspiracją wszystkiego.

Notka jest inspirowana stwierdzeniem Alicji z Pireusu, która uświadomiła mi prawdę XXI wieku związaną z religiami.
Otóż, Ala, powiedziała, że jest zszokowana w jaką stronę poszedł religijny świat. Zamiast się skonsolidować, to on się sekści... to ostatnie to już moje określenie, Alicja używa określeń bardziej zrozumiałych.

To nie ma być przemądrzała notka o tym czym jest religia dla ludzi i która religii świata jest najlepsza, bo tego nie można obiektywnie stwierdzić.
Do czego w ogóle jest nam potrzebna religia?
Jadę samochodem, rozmawiam z Bogiem, modlę się po swojemu, bywam
w kościele. To mi wystarcza. Inni bracia wyznawcy uważają, że robię źle, bo nie przestrzegam zasad "naszej" religii.
Nie słucham ich.
Instytucja zwana Kościół nie jest dla Boga.
Moim zdaniem.
Chrześcijaństwo, myślę, jest pomyślane dla wyznawców nieco leniwych
w swojej wierze. Raz w tygodniu do kościoła, czasami więcej, spowiedź, pokuta, komunia, modlitwa, która można mówić oglądając jednocześnie nowe buty Lorenzy siedzącej obok.
Judaizm jest zbyt trudny, ortodoksyjny - tylko mnie ciekawi, zbyt wiele ograniczeń... Prawo żydowskie reguluje życie wyznawcy judaizmu tak szczegółowo, że trudno oddzielić wyznawanie religii od zajęć doczesnych.
I chrześcijaństwo i judaizm zawierają w sobie zbyt wiele możliwości interpretacyjnych, czy wręcz manipulacyjnych jeśli chodzi o literaturę, piśmienne źródła z początków powstania religii. Początków? No, nieco po fakcie spisanych...

Najbardziej odpowiada mi po prostu fakt, że jest Bóg i jestem ja.


Teoretycznie powinien mi odpowiadać islam, bo w języku arabskim oznacza poddanie się Bogu.

Tak, tylko, ja chcę Boga i moje rozmowy z nim, nic więcej.
więc islam...nie bardzo.

Te trzy powyższe religie toczą zacięty bój o to ilu jest bogów, w jakich postaciach,
z materiałem genetycznym ludzkim, czy bez.
Czy Bogu na tym zależy?

No to, może buddyzm?
Jestem właścicielem mych działań, spadkobiercą mych działań, narodzony z mych działań, powiązany z mymi działaniami, me działania są mym sędzią. Cokolwiek uczynię, prawość lub nieprawość, stanę się tego spadkobiercą.

To jest chyba jedyna kreatywna religia, wymagająca od wyznawcy myślenia
a nie odtwarzania.
Prawda, dobro, równość to wartości uniwersalne, w żadnej innej religii nie są tak dokładnie przestrzegane.
Tylko Bóg jest tam jakby...obok?
Trochę tam jeszcze zbyt dużo cierpienia i karmy...jakoś tak jestem pewna, że Bóg radosną istotą jest. Całe szczęście, że jest Ścieżka Prowadząca do Ustania Cierpienia!

Hinduizm - gubię się w odłamach, ale przynajmniej kobitka też może być Bogiem...

I te wszystkie inne, co to krwi nie przetaczają, bogacić się każą z Tomem Cruisem, jeść to a tamtego nie, pościć w szatach obszywanych złotem, zwalczające się nawzajem - nie dały mi odpowiedzi, po co nam religia, albo dały, ale odpowiedź mnie przeraża...

Jutro już będę mniej filozoficzna a w niedzielę idę z Wu na mszę. Będzie służył do mszy, dłubał w nosie, bo z Bogiem mu dobrze jest.

4 cze 2009

Boże, spraw

żeby na wybory ludzie poszli tak ludnie, jak na koncert:)
Bóg patrzy z politowaniem...
- Co, ty Beata, w cuda wierzysz?
- oj wierzę! wierzę!

3 cze 2009

JUŻ W NIEDZIELĘ...

Wybory!
Idź, idź,idź!
Jest mi obojętne kogo wybierzesz,
po prostu idź!


dostałam mailem przed chwilą...nie mogłam się powstrzymać!




nie mogę podać nazwisko autora zdjęcia, nie mam jego namiarów!

2 cze 2009

Dla Lorenzy

ten czerwony dach, najbliżej lewej strony to mój rodzinny blok:) ee, raczej mój będzie za nim:)to sa stoczniowe bloki na południowym stoku Kamiennej Góry a zdjęcie robione chyba z kościoła Franciszkanów, czyli Wzgórza Marcelego Nowotki co to teraz jest Wzgórzem św Maksymiliana.







Gdynia drzewiej

z lewej budynek poczty, te płaskie niskie budyneczki zawierały sklepy "kolonijne" z gumą Donald, budę z pampuchami z kapustą i grzybami, teraz tam jest dom handlowy Batory




i zupełnie coś dodatkowo:)
moje własne, z ogrodu!



Adin, dwa, tri...

Daaaawno temu
stałam w kolejce, ho, ho, jak długiej...
po bilety na adin, dwa, tri
to było tak między cudotwórcą ze slamsów Obłuża a podawaniem grasicy
w iniekcjach ze Śląska

nabyłam bilet

potem stałam w dłuuuugiej kolejce, żeby w hali olivia zająć najgorsze miejsce...

dwie godziny Przed tuliłam Wu, żeby był cicho na krzesełku, który miał do dyspozycji, bo Mistrz nie lubi płaczących dzieci

no i kiedy nadejszła wielkopomna chwila...
okazało się
że Mistrz, właśnie dzisiaj, skupi się głównie na hemoroidach, i chorobach układu pokarmowego :((((
cóż
taki inny wyganiał z Wu diabła, przyciskając jego głowę tak, że brodą dotykał klatki piersiowej
Wu ryczał basem, a cudotwórca mówił widzi pani!, to drugie dziecko w nim siedzi, trzeba je wygnać!

ok, powiedziałam, tylko może nie tak mocno? (każdy tak charczy, jak brodę do klatki biustowej przystawi, nie?)

Nie wierzy! zawołał nie wierzy!
i otworzył drzwi dramatycznie pokazując wyjście palcem
cała kolejka kisząca sie na 2 metrach kwadratowych w zaciemnieniu z dymu papierosowego, spojrzała na mnie z wyrzutem
nie wierzy...
szliśmy sobie potem z Wu po świeżym powietrzu i powiedziałam, że jeśli ma diabła w sobie to niech se ma!
zadowolona byłam, bo kasy u faceta nie zostawiłam! bo on cwaniak, za dzieci niepełnosprawne forsy nie brał (uczciwy!), ale matkom zawsze jakąś chorobę znalazł no i matka za przystawianie rączki do ciała już płaciła :)
no, ale ja nie wierzyła...
i dlatego
Wu, jaki jest, taki jest...
P.S.
ale prywatnie
to ten Adin, dwa, tri, może pomagać, statystycznie
i przede wszystkim sobie, a to już jest
coś
*